Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Seszele i Madagaskar 16.11-5.12.2016

Długa droga

27-11-2016

Te dwa dni opiszę razem ponieważ była to dokładnie taka sama droga, którą musieliśmy pokonać na odcinku z Antsirabe do Morondawy i niestety z powrotem. Pierwotnie zaplanowałam w tym czasie lot ze stolicy do Morondawy, ale Air Madagaskar to linie bardzo zmienne, które nie tylko odwołują swoje loty ale nawet zmieniają rozkład lotów i to czasem z dnia na dzień. Tym razem przełożyły loty z poszczególnych dni tygodnia tak, że nie udało się nam ich za nic spasować z naszym obecnym programem, który jest ściśle dopasowany do rozpoczynającej się tutaj pory deszczowej, targu zebu czy pociągu we Fiana. Zatem nie zostało nic innego aniżeli podróż naszym busem. Cóż nikomu z nas ten pomysł nie bardzo przypadł do gustu bo 550 kilometrów w jedną a potem jeszcze i w drugą stronę to cały dzień w podróży. Na szczęście krajobrazy są bardzo ciekawe. Dla każdego, kto po raz pierwszy przylatuje na Madagaskar wielkim zaskoczeniem są liczne poletka ryżu, w tym czasie większość z nich to piękne zielone dywany, pomiędzy nimi pracujący ludzie i ceglaste jednopiętrowe domki. Wszystko bardzo ładnie komponuje się kolorystycznie.

Zatrzymujemy się oczywiście tak często jak to możliwe, na zdjęcia, na zakupy, przy drodze kupujemy mango, kilka sztuk udaje mi się wyżebrać od wesołego busa mężczyzn, którzy właśnie pod jednym z takich drzew się zatrzymali i strącili sobie dojrzałe owoce. Metoda na blondynkę przynosi efekty szczególnie w Afryce i dostajemy po sztuce mango na głowę, potem zatrzymujemy się na ulicy gdzie  panie i dzieci sprzedają dojrzałe piękne i pachnące owoce wprost z drzewa.

W połowie trasy mamy posiłek, widać zbliżający się koniec sezonu, mimo zamówienia panie przygotowują nam to co mają a nie to co zamówiliśmy. Ale jedzenie jest smaczne, więc nikt z nas nie marudzi. Docieramy do Morondawy już późnym wieczorem, mamy wprawdzie dość siły żeby docenić piękno naszego hotelu, basen i smaczną kolację. Jednak zaraz potem zapadamy w głęboki sen. Sytuacja się powtarza na powrocie do Antsirabe. Droga dłuży się nam, no bo powtarzamy ją dokładnie tyle, że w odwrotnej kolejności. Przez te kilka dni nic się nie zmieniło i powoli ubywa nam kilometrów. Może jest jakby bardziej zielono, a może to tylko złudzenie?

Zasypiamy szybko, by odespać naszą podróż.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: