Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Kuba 27.04-07.05.2017

Kuba we love you

28-04-2017

Zmęczenie przydało się nam wszystkim, bo oszukaliśmy się i przetrwaliśmy zmianę czasu. Mimo sześciu godzin różnicy wielu z nas udało się pospać nawet do 7 albo i później. Śniadanie niebywale bogate, to nie ta Kuba, którą widać na ulicach. Tutaj leje się szampan do śniadania, obok paruje homar, a na półmisku obok piętrzą się mule. To na pewno zakłamany obraz Kuby, to świat ułuda stworzony dla nas turystów, oczywiście miło nam sączyć szampana z sokiem pomarańczowym o ósmej rano z widokiem na oldmobile, które parkują na tutejszych ulicach ale dobrze też wiedzieć, że właśnie każdy z nas przejada miesięczną pensję przeciętnego Kubańczyka. Tak już jest skonstruowany ten świat. Ważna jest świadomość . Nie można udawać, że Kuba wygląda ta jak nasz dzisiejszy bufet śniadaniowy.

W wyśmienitych nastrojach pełni sił i werwy postanawiamy ruszyć do miasta. Upał wcale nie zelżał i mimo tego, że dopiero 9 to już mamy 31 stopni, a prognoza dzisiaj bezlitośnie przepowiada aż 34 stopnie. Przygotowani do zwiedzania ruszamy w stronę Placu Broni. Po drodze oczywiście co krok zatrzymujemy się by poznać nowe budynki, wysłuchać kolejnej ciekawej historii o powstaniu i znaczeniu konkretnych budynków. Podróżujemy śladami Hiszpanów, Amerykanów, nawet Brytyjczyków. Wiemy gdzie mieszkała Hemingway, co pijał i gdzie. Poznajemy półki w tutejszych sklepach, które świecą pustkami, widzimy fast foody gdzie zwykli Kubańczycy jedzą swój lunch. Potem zaglądamy do eleganckich sklepów znanych światowych marek, gdzie ceny skutecznie odstraszają od kupowania miejscowych a nie zachęcają bynajmniej turystów.

Nie przyjechaliśmy tutaj na zakupy Benettona czy Montblanc, których najnowsze butiki dumnie widnieją w oknach wystawowych na głównych placach stolicy.  Bardzo przyjemnie krążymy po starówce, od jednego placu do drugiego, docieramy także do wybrzeża, tu przyjemna bryza. Póki co największym zainteresowaniem cieszą się fenomenalne stare samochody. Mające już nierzadko i 60 lat lśnią jak nowe, zachęcając nie tylko do przejażdżki ale i do fotografowania. Na każdym rogu moglibyśmy robić sobie kolejne piękne zdjęcia. Mamy umówione spotkanie w fabryce rumu Habana Club. Poznajemy pobieżnie historię powstania marki, potem mamy okazje spróbować siedmioletniego rumu, który przyznajemy smakuje bardzo dobrze. Wracamy na taras hotelu, w którym przed laty mieszkał Ernest Hemingway. Przerwa jest zbawienna. Kawa, mojito, Cuba libre i ruszamy dalej, Pałac Gubernatora i wybija 13:00 czyli idealna pora na lunch.

W przepięknych wnętrzach delektujemy się wyśmienitymi i bardzo ładnie podanymi daniami. Mamy zaszczyt i przyjemność gościć w miejscu, gdzie bywały przed nami ważne głowy poszczególnych państw. Po posiłku czas na zakupy jednak targowisko dzisiaj nieczynne, przekładamy je na jutro, zaglądamy do fabryki cygar na zakupy nie tylko cygar ale także rumu. I tak obkupieni wracamy do hotelu by zostawić nasze pakunki i wybrać się na przejażdżkę dorożkami po Hawanie. Najpierw wracamy do znanych nam już kątów miasta. Aż do Placu Św. Franciszka a potem zgodnie z zapewnieniami naszych woźniców przejeżdżamy przez część bardzo autentyczną i lokalną. Surową kubańską,  wszyscy sobie tu machają pozdrawiają się radośnie, nasz dorożkarz staje nagle i wyskakuje po 2 papierosy, kupuje je na sztuki na konto zarobku, który dopiero dostanie od nas po zakończonej przejażdżce.

Wracamy do hotelu i akurat przed nami trzy godziny na odpoczynek. Niektórym przytrafi się popołudniowa drzemka, bo to u nas już noc idealna pora do spania. Są i tacy którzy wybiorą się na basen, położony na najwyższym piętrze hotelu oferuje wspaniałe widoki na całe miasto. Wieczorem wybieramy się znowu na taras na dachu tym razem na kolację w wyśmienitym miejscu z widokiem akurat na zachodzące nad morzem słońce.

Ale to nie koniec atrakcji, bo mamy jeszcze miejsca na rewii. Siedzimy tuż przy samej scenie. I mimo tego, że spóźniliśmy się względem czasu podanego na naszym zamówieniu, strasznie długo trwał serwis w restauracji, to show poczekało na nas, tylko na Kubie takie rzeczy się zdarzają.

Pokaz był fenomenalny, pełen wigoru, witalności, energii i świeżości. I mimo tego, że nie była to sławetna Tropikana, kto wie czy nie dokonaliśmy nawet lepszego wyboru, ponieważ młodzi ludzie byli zaangażowani całymi sobą w show. Pokazali naprawdę wysoki kunszt taneczny oferując prawie 1,5 godziny świetnej zabawy. Obiecaliśmy sobie poćwiczyć podpatrzone układy i kroki może nawet jeszcze dzisiaj w hotelu. Dobranoc.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: