Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Mongolia 4-19.09.2017

Luksus po mongolsku

10-09-2017

Śniadanie jak zwykle o 8:00. Toalety tutaj to najbardziej ekskluzywne budyneczki bo całe z drewna wprawdzie trzeba mocno walczyć z przechyłami bo budki mocno wątpliwej konstrukcji. Cóż na bezrybiu i rak ryba…

Zasiadamy w jurcie dziewczyn do wspólnego śniadania, niektórzy z nas nie czekając na niespodziankę zalewają chińskie zupki albo otwierają puszki z rybą w pomidorach. Inni jednak czekają, zupa okazuje się mamałygą, przez niektórych nazwaną ryżanką z kawalątkami mięska i czymś glutowatym w środku. Mamy swoją prywatną sól i pieprz i tak przyprawiona daje się zjeść.

Po śniadaniu, choć trudno powiedzieć, że najedzeni ruszamy dalej. Widać, że jeszcze bardziej niż nam spieszy się naszym panom kierowcom. Rozpędzają dzisiaj maszyny aż do 100 km na godzinę i gnają jak poparzeni przed siebie. Już przyzwyczaili nas do mocno zawyżonych odległości podawanych nam każdego dnia.

Więc i dzisiaj docieramy na miejsce szybko. Jesteśmy już około południa nad rzeką Ongi. Tutaj mamy obozowisko z pięknymi jurtami przypominającymi grzybki. Śliczne miejsce, bardzo ładnie położone, do tego kilka pryszniców, toalety z prawdziwego zdarzenia a są jeszcze sauna i masaże. Czego chcieć więcej.

Najpierw jednak obiad, trzydaniowy, bynajmniej mający coś wspólnego z kuchnią mongolską. Na obiad po raz pierwszy od przyjazdu mamy kurczaka.

Tak zwykła rzecz gdzie indziej, a w Mongolii cieszy. Po dobrej kawie, mamy chwilę na piwo albo drugą kawę na tarasie z widokiem na rzekę a potem wspólny spacer do klasztoru, a raczej jego ruin. Teraz znajduje się tu niewielkie muzeum i mały klasztor czynny cały czas.

Niektórzy z nas przeprawiają się przez rzekę i oglądają także ruiny po stronie południowej, a inni już zapisani w kolejce wybierają się na masaż.

Potem wspólna kolacja i przygotowania do drugiej części naszej wyprawy, jutro połowinki.

Zanim jednak noc zapadnie mamy niespodziankę czyli miejscowy pokaz mody. Występują panie i panowie w tym jeden z naszych kierowców w strojach tradycyjnych. Wszystko trwa około 10 minut ale jest miłym akcentem w tej jak dotąd najbardziej ekskluzywnej jurcie.

Jako że dzisiaj do siebie zaprasza Krysia nie obywa się bez aluzji politycznych, które w Mongolii wydają się bardziej odległe niż gdziekolwiek.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: