Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wakacje w Kostaryce 21.06-8.07.2018

Zamieniamy żółwie na wulkan

28-06-2018

Wracamy w głąb kraju

Krótka noc dzisiaj, po żółwiach cud że nie śniłam o kolejnych lęgnących się żółwicach i morzu i czarnej plaży. Opuszczamy dzisiaj Tortuguero. Pogoda taka sobie czyli pada ale niezbyt mocno. Po śniadaniu pakujemy się do łodzi i płyniemy do przystani, gdzie przesiądziemy się do autobusu.

Korek na rzece

Nie chce się nam wierzyć, że na rzece też może być korek, a jednak. Trwają tutaj roboty drogowe, rzeka jest pogłębiana przy jednym z wielkich skrzyżowań, my korzystając z dodatkowej okazji wypatrujemy iguany, bazyliszki, jeden z nich nawet przebiega po wodzie tym samym zaspakaja naszą ciekawość jak to naprawdę wygląda. W porcie duży ruch, zmiana turnusów. My jeszcze chwilę czekamy na nasz autobus a potem jedziemy do znanego nam już miejsca na obiad i wracamy do naszego auta. Z pewnością pobyt w Tortuguero wart był i naszego czasu i uwagi, może trochę szkoda, że nie można ominąć jakoś tych scalonych pakietów i mieć więcej samodzielności.

U celu

Przymykamy oko, i już sami ruszamy dalej. Droga dość kręta, niby kilkadziesiąt kilometrów a się ciągnie. Celem na dzisiaj jest miasteczko La Fortuna, położone w głębi lądu, na kilka dni oddalamy się od plaż by pooglądać wulkany. Pogoda naprzemiennie zaskakuje albo słońcem albo ulewą. Około godziny 15 docieramy na miejsce, w La Fortuna orientujemy się przejeżdżając przez miasteczko gdzie co jest, szybko przypominam sobie nawet niektóre miejsca znajome mi sprzed lat.

Pod górkę do hotelu

Nasz hotel oddalony jest kilka kilometrów od miasta, teraz dopiero wyczytuję na rezerwacji, że ostatnie 8 kilometrów to droga off road. Nic nam nie jest straszne, docieramy zgodnie z opisem pod bramę wjazdową hotelu położonego na wzgórzu z widokiem na wulkan Arenal i przepiękną zieloną dolinę dookoła. Dostajemy piękny duży pokój z wielkim oknem i tarasem skierowanym na wulkan.

Idziemy na rekonesans hotelu, od razu zniewala nas swym położeniem basen, do tego całkiem pusty i wielkie jacuzzi. Przesuwamy plany kolacyjne i kąpiel ponad wszystko.

Adres z dobrymi stekami

W poszukiwaniu dobrych steków docieramy raz jeszcze do miasteczka gdzie trafiamy pod najlepszy adres w mieście. Steki są wyborne, dzieciaki podjadają rosołek chiński i wszyscy zadowoleni idziemy jeszcze na lody, przy okazji zahaczamy o sklepik z kartkami. Wracamy już w zupełnych ciemnościach, droga wydaje się teraz zupełnie różna od tej sprzed kilku godzin.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: