Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wakacje w Kostaryce 21.06-8.07.2018

Jedziemy do Quepos

01-07-2018

Nawigacja vs. lokalny farmer

Lipiec witamy planując dość długi przejazd nad ocean, do miejscowości Quepos. Nasza nawigacja prowadzi nas dziarsko off roadem, lądujemy u pana na farmie i z wielkim zdziwieniem wysłuchujemy jego wskazówek co do przejazdu płynną angielszczyzną. Nie zachęca nas w przeciwieństwie do mapy i nawigacji do pokonania kilku rzek na trasie polecając zdecydowanie okrężną i dłuższą o 100 km trasę wokół wulkanu.

Jakoś budzi w nas na tyle zaufania, że docieramy do rzeki, wychodzimy z auta, nawet zanurzamy nogę do kolana i zgodnie przyznajemy panu rację wycofując się natychmiast i godząc jednocześnie z dwiema godzinami dłużej w aucie.

W drodze nad ocean

Droga bardzo malownicza, zatrzymujemy się po wielu zakrętach w przydrożnej kawiarni, trafiamy akurat na rzuty karne pomiędzy Hiszpanią a Rosją. Popijamy dobrą kawę, jemy ciastka z widokiem na wulkan i kolejny etap drogi przed nami. Po drodze słuchamy audiobooka dla dzieci mając niezły ubaw. Jarosław Boberek potrafi umilić każdą podróż a Babcia Rabuś rozbawia nas do łez. Docieramy do wybrzeża, na wielkich stołach wyleguje się awokado, niczym nie przypomina naszych małych owoców, te tutaj jest wielkie, mięsiste i bardzo dorodne z daleka bardziej przypomina cukinie niż awokado.

Po raz pierwszy widzimy czynny patrol policji z radarem kontrolujący prędkość, ale jakoś o zawrotnych osiągach trudno tu mówić, kiedy auto za autem cały ciąg pojazdów wlecze się niemiłosiernie.

Jesteśmy głodni, zatrzymujemy się w przydrożnej restauracji, weekend, sporo miejscowych, którzy uciekają ze stolicy nad morze na kąpiele i posiłki. Znowu mecz i znowu karne tym razem pomiędzy Chorwacją a Danią, ale mamy dzisiaj szczęście.

Na obiad znowu rybka i owoce morza.

Hotel w Quepos 

W Quepos mamy hotel pięknie położony na klifie, ale nie tylko widok na ocean i zieleń nas cieszy, po raz pierwszy mamy także klimatyzację w pokoju. Jak się okazuje lokal upatrzony przez Amerykanów, wielu z nich spotykamy na basenie. Tutaj są aż dwa podzielone na dorosłych i dzieci. Za tarasem tukany, wyjce skaczące po drzewach, my wybieramy się jeszcze na spacer po miasteczku. Znajdujemy dobrą kawę, pyszne lody i trochę pamiątek. Zasypiamy przy wtórze rechoczących żab i skrzeczących papug.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: