Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam 17.02- 04.03.2020

Poznajemy Hue

24-02-2020

Zwiedzanie Hue

Dzisiaj przed nami całodzienne zwiedzanie Hue, miasta, którego nie zna się z reguły zbyt dobrze przed przyjazdem do Wietnamu. A szkoda, bo my już na wstępie wiemy, że warto tu było zajrzeć. Zaczynamy spacer po mieście od Zakazanego Miasta i Pałacu Cesarskiego, choć kompleks w dużej mierze został bardzo zniszczony w wyniku działań wojennych udało się go już przynajmniej wzdłuż głównych osi odbudować, piękna zieleń, zadbane rabaty, słońce, niezbyt duży ruch – i tu podoba się nam bardzo.

Przejażdżka rikszami

Na koniec trasy wsiadamy do riksz rowerowych, by zobaczyć odrobinę Hue mieszkalnego, mniej turystycznego. To bardzo dobry pomysł, bo rowery zabierają nas na przejażdżkę po wąskich drogach, pomiędzy eleganckimi willami mieszkalnymi, by za chwilę wzdłuż małej rzeczki dotrzeć pomiędzy grządki i rabaty.

Na koniec trasy mamy lunch w eleganckiej restauracji, gdzie jedzenie jest pyszne, podoba się nam bardzo wystrój, a atmosfera idealnie pasuje do naszych nastrojów.

Posileni i wypoczęci, zamiast marzyć o hamakach i sjeście jedziemy do pagody, która położona nad samym brzegiem rzeki zachwyca swoją proporcją oraz cudnymi widokami na okolicę. Niewielu tu białych turystów, za to licznie odwiedzają to miejsce Azjaci.

Przed nami jeszcze jedna atrakcja — to grobowiec władcy. Nasz przewodnik typuje najciekawszy obiekt, który jest wielki, imponujący i zachwycająco – przerażający. Z niedowierzaniem wchodzimy po schodach, by przyjrzeć się całej tej budowli z bliska, na samej górze docieramy do sali, gdzie pochowany jest władca. Mozaika z potłuczonych filiżanek, butelek, nawet może po piwie, musi robić wrażenie.

Na rowery i skutery!

I finał na dzisiaj, czyli zamiast do autobusu wskakujemy na rowery. Mamy też dwa skutery z kierowcami, a poza tym 9 rowerów i jedziemy sobie przez pola pełne trawy zielonej i ryżu, gdzieniegdzie natrafiamy na hodowle kaczek, czuć je z daleka, dzieciaki wesoło pokrzykują i machają do nas zza rzeki. Miły akcent na koniec dnia.

Wieczorkiem kolacja w pobliskiej knajpce, lokal mały, menu bardzo zawężone, ale za to jedzenie przepyszne.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: