Kenia i Tanzania - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Kenia i Tanzania

Data wyjazdu: 7-18.03.2026

Kenia i Tanzania

Joanna Bartecka Relacjonuje:
Joanna Bartecka

Zaczynamy w Nairobi 

To był magiczny wyjazd. 12 dni, 2 kraje, 5 parków narodowych i rezerwatów. Wiele dni spędzonych w samochodzie... A nawet w kilku. Przygody z awariami, lwami wylegującymi się w cieniu naszej Toyoty, słoniami, gepardami i lampartami (a raczej jednym lampartem).

Podróż rozpoczęliśmy w Nairobi – stolicy Kenii. Tam mieliśmy pierwsze spotkania z egzotycznymi zwierzętami podczas odwiedzin w sierocińcu dla słoni oraz centrum ochrony żyraf Rothschilda.

Z Nairobi ruszyliśmy do parków narodowych i rezerwatów na safari! Jak już wspomniałam na wstępie, to była podróż pełna przygód i przede wszystkim… zwierząt. W Parku Amboseli spotkaliśmy pierwsze dzikie słonie. Przemierzały tereny w dużych rodzinach. Widzieliśmy też żyrafy, hipopotamy i... geparda. Ochom i achom nie było końca jak to zazwyczaj podczas pierwszych dni safari. Przygotowani z aparatami i telefonami w ręku wypatrywaliśmy kolejnych zwierząt.

Deszczowe safari

Kenię i Tanzanię nawiedziły w dniu naszego przylotu bardzo silne deszcze, które doprowadziły do powodzi w obu krajach. W Amboseli wielokrotnie musieliśmy przejeżdżać przez zalane drogi. Zastanawialiśmy się, czy damy radę, czy nie ugrzęźniemy w błocie. Nasz kierowca był jednak na tyle doświadczony, że za każdym razem przejeżdżaliśmy bez szwanku. Okazało się, że to był tylko przedsmak tego, co czekało nas dalej.

Nasza podróż naznaczona była przygodami, a największe z nich obejmowały awarie samochodów.  Pech chciał, że akurat trafiło na nas. I to AŻ 5 razy na różnych samochodach! Dwa jeszcze w Parku Amboseli. Pierwszy raz po prostu zgasł i nie chciał odpalić. Za drugim – zaczęło się dymić spod maski. Wtedy wszyscy szybko wyszliśmy z samochodu i stanęliśmy w bezpiecznej odległości. Później przez wodę, która dostała się do instalacji, przestały nam działać wycieraczki. Nie mogliśmy jednak się zatrzymać. Kolejne dwie awarie miały miejsce już w Tanzanii. Raz złapaliśmy kapcia – szybka wymiana i jechaliśmy dalej. Za drugim razem awaria była poważniejsza - zepsuł nam się układ chłodniczy. Niestety płyn chłodniczy zaczął „uciekać”. Nasz przewodnik tanzański próbował dolewać wody, ba! nawet w kilka osób wsypywali herbatę do zbiornika z płynem chłodniczym, ale nic to nie pomagało. Nadal woda leciała stróżką.

Tego dnia wracaliśmy z Tanzanii do Kenii, a z powodu powodzi musieliśmy wybrać inną – o wiele dłuższą drogę. Co zrobimy, jak nic nie zrobimy... Musieliśmy uzbroić się w cierpliwość do czasu, aż wszystko zostanie naprawione. I tak siedząc przy stolikach w okolicach parku, uznaliśmy, że pora otworzyć butelkę wina, żeby wznieść toast za szybką naprawę auta. Ostatnia, już piąta awaria, miała miejsce tego samego dnia! Po przekroczeniu granicy z Kenią ponownie spotkaliśmy się z naszym kenijskim przewodnikiem i jego samochodem i ruszyliśmy w drogę do Rezerwatu Masai Mara. Niestety, kiedy słońce już zaczynało zachodzić samochód… ponownie się zepsuł. Wcześniejsze naprawy nie przyniosły rezultatu. Nie było innego wyjścia jak zmienić auto, żeby móc dojechać do naszej lodge w Masai Mara. Przyjechał inny kierowca-przewodnik ze swoją Toyotą Land Cruiser. Ten samochód pozostał z nami już do końca. Nowy przewodnik okazał się najlepszym, jakiego mieliśmy. Kierowcą był doskonałym. Jadąc 5 h nocą, przez odległe zakątki, manewrował samochodem pośród dzikich zebr, hien, a nawet... hipopotamów, które wychodziły nam na drogę.

Musieliśmy przekroczyć jedną rzekę, która przybrała po niedawnych powodziach. Jedna mrożąca sytuacja miała miejsce już bliżej naszego hotelu. Jak niejednokrotnie, musieliśmy przekroczyć dużą kałużę, która zalała drogę. Niestety... utknęliśmy. Samir próbował raz, drugi wyjechać z dziury, w której utknęliśmy. Aż w końcu nie bez cienia paniki, rzucił szybkie: „Jesus Christ!”, zmienił biegi i z zacięciem spróbował ponownie. Udało się! Mogliśmy ruszyć dalej. I tak szczęśliwie dojechaliśmy do lodge o 1:00. To był bardzo długi dzień w drodze. Gdyby nie zmyte przez powodzie mosty, ta podróż upłynęłaby o wiele szybciej.

Bliskie spotkanie z dziką naturą

Samir, podobnie jak inni przewodnicy, byli świetni w wypatrywaniu zwierząt. To dzięki nim mieliśmy okazję sfotografować z bliska lwy, gepardy, gnu, słonie, nosorożce czy hipopotamy. Zatrzymywaliśmy się zawsze w bezpiecznej odległości, tak by nie niepokoić zwierząt. Cóż... one jednak czasami same decydowały, żeby do nas podejść. Szczególnie jeśli staliśmy pośród sawanny bez drzew czy skał. Zwierzęta podchodziły, żeby skryć się w cieniu rzucanym przez naszą Toyotę. Raz udało nam się dostrzec lwa, który podszedł do samochodu i zanim się położył, obszedł cały samochód w koło, a machając ogonem, wsadził go do środka i uderzył naszego kierowcę w twarz. To było nasze „najbliższe” spotkanie z dziką naturą. Najbardziej zapadły nam jednak w pamięć chwile wzruszenia, kiedy widzieliśmy młode lwiątka z mamą czy gepardy, które rodzicielka dopiero przygotowywała do samotniczego życia. Młode biegały obok mamy, wygłupiały się. Udało nam się uchwycić kilka tych chwil na zdjęciach.

Nie wiadomo kiedy, 12 dni minęło, a my wracaliśmy do domu. To była piękna, choć intensywna podróż przeplatana przygodami, dzięki którym Kenia i Tanzania pozostaną w naszych wspomnieniach i opowieściach na wiele lat.

Dołącz do grupy:

Tanzania + Zanzibar

Tanzania + Zanzibar

Afryka z raju wzięta

Cena od:
4008 USD + przelot
Terminy:
Wkrótce -
Kenia i Tanzania

Kenia i Tanzania

Wielka Migracja Zwierząt

Cena od:
4445 USD + przelot
Terminy:
15.07.2026 - 25.07.2026
10.09.2026 - 20.09.2026
14.02.2027 - 24.02.2027
10.03.2027 - 20.03.2027
Grupa:
6-12 osób
Kenia

Kenia

Safari i plaża!

Cena od:
3520 USD + przelot
Terminy:
05.07.2026 - 16.07.2026
07.08.2026 - 18.08.2026
05.12.2026 - 16.12.2026
02.02.2027 - 13.02.2027
Grupa:
min. 6 osób

Zainteresowała Cię ta oferta?

Zostaw kontakt

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)

lub zapisz się do naszego newslettera, by być zawsze na bieżąco z gorącymi ofertami i nowymi kierunkami naszych wypraw!

powrót

Pojechali i napisali: