
Estera Hess — podróżnik, traveler, pilot wycieczek zagranicznych, explorer, lingwista. Smakosz kuchni świata, amator sportów motorowych. Łowca przygód egzotycznych, ekspert w planowaniu indywidualnych wyjazdów zagranicznych. Doradca przy wyborze kierunku wakacji.
Relacjonuje:Wyspa, w której nie można się nie zakochać, skrywająca piękno, do którego chce się wracać. Jest jak narkotyk – ledwo się ją opuściło, a już się myśli o tym, kiedy się ją zobaczy. Chociaż może lepsze byłoby porównanie do pięknego człowieka, który urzeka nie tylko zewnętrznością, ale też tym, co skrywa pod płaszczem utkanym z kwitnących butelkowców i przyozdobionym koronami drzew smoczych.
Pędzona tą niepohamowaną tęsknotą, wróciłam na Sokotrę w grudniu, prowadząc jedną z grup świętującą Nowy Rok na wyspie.
Ten dzień przypadł w trakcie pobytu w Qalasyiah, na lagunie Detwah. Od rana popłynęliśmy łodziami na plażę jak ze snu – Shoab. Turkusowa woda, biały piasek, spokój. Część z nas oddaje się kąpielom w krystalicznie czystej wodzie, część postanowiła pójść na długi spacer wzdłuż ciągnącej się kilometrami plaży.
Wracając łodziami, mogliśmy obserwować kormorany oraz głuptaki siedzące na skałach lub krążące nad naszymi głowami. Dopłynęliśmy z powrotem do Qalanciya w czasie odpływu. Do brzegu tym razem musieliśmy kawałek dojść po płytkiej wodzie. A tutaj czekały nas dzieciaki – ciekawe i roześmiane. Z dumą pokazywały nam ryby z porannego połowu, dziewczynki grały ze mną w „łapki”, czym sprawiłam im ogromną radość. Chyba nie przypuszczały, że turystka też zna tę grę!
Z żalem opuściliśmy mały port i poszliśmy na spacer ulicami miasteczka, by zobaczyć to codzienne życie mieszkańców Sokotry.
Przy palcu, na którym stały nasze samochody, weszliśmy do lokalnego sklepu – wszystkie artykuły, niezależnie od tego, czy to były konserwy, worki czy owoce, były pieczołowicie poukładane na półkach lub ladach. Porządek panował idealny.
Po powrocie poszliśmy na lunch, a potem odwiedzić Cavemana – czyli pana, który mieszka w jaskini, z której rozpościera się widok na całą lagunę. Caveman przyjął nas jak zwykle herbatą i opowiedział historię swojego życia, której słuchaliśmy z zainteresowaniem, wpatrując się w turkusowe wody laguny. Na zakończenie wizyty zszedł z nami do wody i mogliśmy skosztować świeżych małży oraz ostryg…
Wróciliśmy spacerem do obozowiska, a na zachód słońca tego ostatniego dnia roku poszliśmy na górujące nad laguną i morzem skały. Mieliśmy tam też mały piknik z hamir – od tej pory ulubionymi pączkami – i świeżo parzoną herbatą.
Noc sylwestrową spędziliśmy, tańcząc przy świetle ogniska, pod gwiazdami. I obserwując bioluminescencyjny plankton…
To jedna z tych nocy, które na długo zostają w pamięci.
Kolejnego dnia czekał nas przejazd w głąb wyspy – do lasu drzew smoczych. Po drodze zatrzymaliśmy się przy starych, zardzewiałych czołgach pamiętających czasy przyjaźni jemeńsko-rosyjskiej z lat 80. XX wieku. Nie mogliśmy rozstać się z morzem, więc jeszcze podeszliśmy na plażę – kolejną długą i pustą, z białym piaskiem i pięknymi wielkimi muszlami.
Wjeżdżając na płaskowyż, pojawiły się pierwsze smocze drzewa – majestatyczne draceny, których charakterystyczny kształt widać z oddali. Pierwsze zdjęcia na ich tle, z wijącą się drogą i pasmem górskim dopełniającym kadr.
Zjeżdżamy z głównej drogi i tutaj zaczyna się prawdziwa jazda off road – po stromych zboczach, ścieżkach wytyczonych na dziko. Drzew smoczych jest coraz więcej, a my zjeżdżamy do Kanionu Dirhur na odpoczynek i spacer. Jest gorąco. Dla chętnych możliwa kąpiel w oczkach wodnych, ale wybieramy spacery, podziwiając, jak rzeka, która tutaj płynęła przez miliony lat, ukształtowała ten kanion. Idziemy jej korytem, a wzdłuż, na skalnych zboczach, ścianach i półkach rosną drzewa butelkowe.
Ruszamy dalej, już do serca lasu drzew smoczych. Po drodze pojawiają się też drzewa ogórkowe, dużo rzadziej występujące, ale nie rosnące w podobnie wymagających warunkach co butelkowce. Droga jest coraz piękniejsza i coraz więcej jest dracen. Tak naprawdę, gdzie się nie obejrzeć, tam drzewo smocze.
Na lunch docieramy do obozowiska. Mamy najlepsze miejsce, z widokiem na las drzew smoczych po horyzont. Mimo że świeci gorące słońce, wiatr jest silny. Po lunchu chwila odpoczynku i spacer do wioski składającej się zaledwie z kilku domostw. Zostaliśmy ugoszczeni herbatą i poszliśmy zobaczyć ogródek, w którym hodowane są małe draceny, a w tle kanion i pasmo górskie z najwyższym szczytem Sokotry.
Czas na zachód słońca. Ale w takim miejscu jest jak bajka. Przed nami chłodna noc przy pełni księżyca. I oszałamiający poranek. Z naszych namiotów obserwować można wschód słońca i zmieniające się kolory nieba, chmur i drzew. Można wpatrywać się w ten widok bez końca.
Chłodny poranek przemienił się w słoneczne i ciepłe przedpołudnie – wspięliśmy się na punkt widokowy, zrobiliśmy piękne zdjęcia pod drzewami smoczymi, nawet na jedno weszliśmy – znalazła się trójka odważnych! Z niekłamanym żalem opuściliśmy to jedyne w swoim rodzaju miejsce na ziemi, nie omieszkając przy okazji sprawdzić, jak wygląda żywica dracen – czerwony proszek, którym umazaliśmy sobie twarze, prosto z drzewa.
Na lunch docieramy na kolejną idylliczną plażę – Aomak, odwiedzając po drodze jaskinię Dagub, do której rodzina mieszkająca niedaleko wybrała się na lunch. Kobiety zajmujące się gotowaniem w specjalnie wyznaczonym do tego miejscu zaprosiły mnie, bym mogła chwilę z nimi posiedzieć. Byłam sama, więc miały odkryte twarze, w momencie kiedy część mojej grupy też chciała podejść, twarze zakryły. Piękne są kobiety na Sokotrze… mężczyźni za to w innej części jaskini oprawiali kozę, którą później będą robić na ognisku. Jest tu chłodno i przyjemnie.
Po lunchu na plaży idziemy się wykąpać w oceanie – jesteśmy na południu wyspy i Ocean Indyjski zastąpił oblewające północ wyspy Morze Arabskie. Woda jest ciepła, ale fale większe. Kąpiel na tej bajecznej plaży to sama przyjemność.
Wydmy Zaheb, na które wchodzimy, urzekają fakturą, jasnożółtym kolorem, który odcina się na tle absolutnie błękitnego nieba. Spacer, zdjęcia, chwila refleksji… kolejne magiczne miejsce na Sokotrze!
Po drodze spotykamy drugą grupę – musimy się wyściskać, wymienić wrażeniami i każda znowu jedzie w swoją stronę. My na bezludną, dziką plażę, na noc w świetle księżyca i pod gwiazdami, gdzie świętować będziemy urodziny jednej z uczestniczek świeżo upieczonym tortem!
Po porannych spacerach i kąpieli w oceanie wjeżdżamy na drogę zasypaną trochę piaskiem z plaż, bo wieje tutaj dość mocno, i już po kilkunastu kilometrach wjeżdżamy drogą wzdłuż doliny rzeki Kalysan. Docieramy do parkingu – choć nazwa to na wyrost – i schodzimy w dół do kanionu, którego białe wapienne ściany widać z daleka. Jesteśmy pierwsi, więc jest zupełnie pusto, możemy nacieszyć się ciszą i piękną, ożywczą turkusową wodą. Opuszczamy kanion Kalysan, jak ilość turystów staje się uciążliwa.
Ostatni etap drogi na plażę Arher to widowisko, którego nie da się zapomnieć. Wydmy wchodzące w morze, a z drugiej strony przylegające do masywu skalnego. Dzisiaj na jedną z nich na pewno wjedziemy na zachód słońca!
Tego dnia dotarły do nas też informacje o zamkniętej przestrzeni powietrznej nad Jemenem i odwołanych lotach z i do Abu Dhabi. Jak nazwała nasz obóz Bożena – „Hilton” na plaży Arher – gościł nas dwa dni dłużej. Dzięki czemu mieliśmy okazję poznać tajniki wyrabiania naszych ulubionych pączków hamir, było więcej czasu na relaks na plaży, spacery i rozmowy.
Dotarliśmy też do jaskini Hoq, która urzekła nas swoją dzikością i niedostępnością, a trening do Infinity Pools na pewno długo będzie wspominany. Wizyta w Hadiboh – stolicy Sokotry – pokazała, jak różnorodna jest wyspa.
Wylecieliśmy dwa dni później. Zwiedziliśmy Jeddah, piękne miasto pełne historii, które zamknęło i spuentowało nasz wyjazd na Sokotrę.
Czy na Sokotrę wrócę? Myślę, że odpowiedź jest oczywista – zawsze!
Piękno przyrody, autentyczność, gościnność i wielkie serce mieszkańców wyspy będą dla mnie zawsze wartością, dla której warto tam wracać.
"Właśnie wróciłam z drugiego wyjazdu z Waszym biurem w tym roku. Nie jestem osobą zbyt otwartą, opisując wrażenia i odczucia, ale nie mogę, nie wyrazić swojego zachwytu z tych pobytów. Jesteście niesamowicie profesjonalnym, rzetelnym biurem podróży. Już po pierwszym wyjeździe czułam się niesamowicie zaopiekowana, dopieszczona i zadowolona, ale pomyślałam, że to może przypadek, miałam szczęście, ale po drugim wyjeździe stwierdziłam, że to nie przypadek. Wy jesteście po prosu ŚWIETNI !!! Bardzo dziękuję za wspaniałe wakacje. Były to wyjazdy do Pauliny Młynarskiej, którą uwielbiam i na pewno jeszcze nie raz skorzystam z takich wyjazdów. Polecam biurko Esta Travel znajomym, bo wiem, że warto. Obserwuję Was w mediach społecznościowych i razem z mężem planujemy wyjazd z Esta Travel w jakieś ciekawe miejsce na Ziemi, może Azja ? Do..."
"Dziękuję za super niesamowity wyjazd do Wietnamu, wróciliśmy przedwczoraj, ale cały czas nie przestawiłam się jeszcze na „ten świat”. Nasza przecudowna pilotka Asia zaopiekowała się nami doszczętnie, pokazała, ile wlezie i nie było pytania, na które by nam nie odpowiedziała. Jeszcze raz baaaardzo dziękujemy!"
"Chciałam ogromnie podziękować za cudowny wyjazd, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Alicja z Ewą sprawiły, że z pewnością nie zapomnę tej wyprawy do końca życia. Organizacja, program, a zwłaszcza cudowna i przyjacielska atmosfera... długo czekałam na tę wyprawę i zdecydowanie się nie zawiodłam. A wręcz przeciwnie....już prawie 3 tyg. po powrocie, a ja wracam każdego dnia myślami do tego czasu. Czekam na kolejną wyprawę z Alicją.... i oby z Ewą... dziękuję Wam Dziewczyny - jesteście wspaniałe. Całość 12/10. Pozdrawiam i do zobaczenia w drodze."
"Podróż po Egipcie typu Lux była dla nas bardzo ekscytująca, a ile wspomnień... zdjęć. Zainspirowała nas do głębszego wejścia w temat starożytnych czasów Egiptu, słuchamy, oglądamy, czytamy na ile czas pozwala. Nie jest powiedziane, że nie wrócimy tam za jakiś czas! "
"Chciałbym podziękować w imieniu swoim i żony za super wycieczkę, najlepsza do tej pory, na jakiej byliśmy, wszystko dopięte na ostatni guzik. No i wielkie dzięki za Izę i super przewodników!"
"Dziękujemy za wspaniały program, znakomitą oprawę - pilotka i przewodnicy, znakomicie dobranych uczestników (może to przypadkowa selekcja, ale wyszła znakomicie pomimo dużej rozpiętości wieku). I oczywiście za świetną organizację wyjazdu „ku chwale Ernesta Malinowskiego”. Świetny i program i godny polecenia! "
"Wyprawa na Sokotrę była spełnieniem mojego marzenia (...) Organizacja całego wyjazdu była perfekcyjna. Nie zmienia tej oceny niespodzianka w postaci zamkniętej przestrzeni powietrznej nad Jemenem, do którego należy Sokotra, odwołaniem lotów i koniecznością przedłużenia pobytu o 4 dni. Czuliśmy się dobrze zaopiekowani, zarówno przez pracowników biura w Polsce, którzy starali się rozwiązać problem, jak i cały sokotryjski team, który dbał o nas z uśmiechem i życzliwością, a nawet spełniał nasze kulinarne zachcianki w postaci homarów, ośmiornic i kalmarów. Nie zdawałam sobie sprawy, ile pysznych posiłków jest w stanie wyczarować kucharz w trudnych warunkach. Szczególne podziękowania należą się naszej pilotce Izie za jej profesjonalizm, poczucie humoru i otwartość na potrzeby uczestników. Gorąco polecam zwiedzanie Sokotry z ESTA Travel."
"Serdecznie dziękujemy ESTA TRAVEL za zorganizowanie niesamowitej wyprawy do Ugandy. To była absolutnie niezapomniana przygoda, która przyniosła nam wiele radości, emocji i niezwykłych doświadczeń. Wszystko od samego początku było perfekcyjnie zorganizowane, od transportu, zakwaterowania w malowniczych klimatycznych loggiach, po sam program wycieczki. Doceniamy Pani pasję i zaangażowanie w organizację wyprawy wyjątkowej i niepowtarzalnej. Dopracowanie wszystkich szczegółów sprawiły, że była to podróż magiczna - komfortowa i bezpieczna. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Specjalnie podziękowania dla Pani za wsparcie na samym początku podróży kiedy nasze bilety lotnicze raz za razem były anulowane, a my przerażeni… ale co źle się zaczyna, dobrze się kończy. Pani spokój był dla nas wybawieniem."
"Dzień dobry, podróż na Sokotrę - zostaje w mojej pamięci zapisana złotymi głoskami!!! Krajobrazy, natura, przyroda w swej wolnej przestrzeni jeszcze nie zagarniętej przez zachłanność człowieka - CUDO!!! Ale Sokotra to nie tylko krajobrazy, to również jej mieszkańcy. Gościnność lokalnej firmy - sympatyczni, mili, uśmiechnięci, radośni, oddani dla naszej grupy!!! Proszę o przesłanie serdecznych pozdrowień dla wszystkich panów, naszych opiekunów. To była wielka przyjemność ich poznać, obserwować, uśmiechać się do nich i tańczyć z nimi w rytm ich muzyki! Bardzo dziękuję!!! Już wybieram następną wyprawę z Wami!!! Pozdrawiam "
"Dzień dobry Pani Estero. Chciałbym bardzo podziękować za wspaniałą wycieczkę. Muszę przyznać, że Pakistan zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się, że to akurat z Pani biurem i Anią "przetarłem szlak". Nie będę się rozpisywał na temat programu, hoteli itp. ponieważ Ania zna moją opinię na te tematy i na pewno Pani przekaże (nie było na co narzekać). Jeśli chodzi o Anię, to napiszę tylko, że z taką kobietą aż chcę się podróżować. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wyprawa z Pani biurem. Jeszcze raz dziękuję za super spędzony czas. Pozdrawiam"
"Wróciliśmy z objazdu po Maroku zachwyceni, pełni niezapomnianych wrażeń, "zaopiekowani" przez naszego lokalnego opiekuna w sposób znakomity. Przewodnicy w miastach (w Marrakeszu była pani przewodniczka) dobrze przygotowani, bardzo sympatyczni i mówiący dobrym angielskim. Riady klimatyczne i wysmakowane. Podsumowując, chcieliśmy bardzo serdecznie Paniom podziękować za organizację wycieczki, która była zrobiona w sposób wysoce profesjonalny i godny polecenia, a także za wszystkie rady przed podróżą. "
"Chcielibyśmy serdecznie podziękować za zorganizowaną wycieczkę do Apulii, a w szczególności podziękować Martynie za perfekcyjną opiekę i organizację. Udało nam się nawet wspólnie odkryć nieznany dotąd akcent polski w Apulii, więc w trakcie wyjazdu staliśmy się nawet odkrywcami. "
"Chciałam bardzo podziękować za bardzo dobrze zorganizowaną i ciekawą wycieczkę do Japonii. Wszystko było na najwyższym poziomie. Same pochwały dla Asi Barteckiej. Zawsze uśmiechnięta, pomocna i świetnie przygotowana. "
"Dziękujemy! Było bardzo bardzo bardzo trudno. To była dla nas najtrudniejsza rzecz w życiu. Wiatr był potężnie silny, wiele osób zrezygnowało. Generalnie bardzo dobra organizacja podczas trekingu jak i poza. Dziękujemy serdecznie za te niesamowite wakacje. Tanzańczycy to świetni ludzie. Świetnie przeżycie! "
