Sylwester w Namibii - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Sylwester w Namibii

Data wyjazdu: 29.12.2025-11.01.2026

Sylwester w Namibii

Joanna Bartecka Relacjonuje:
Joanna Bartecka

Windhoek i historia młodego kraju

Nasza podróż po Namibii rozpoczęła się w stolicy kraju - Windhoek. Kiedy odespaliśmy wielogodzinne loty z przesiadkami, wyruszyliśmy do centrum. Windhoek - jak na stolicę, wydaje się małym miastem. Z liczbą mieszkańców nieprzekraczającą 500 tys. os, jest mniejsze niż Poznań. Niewiele w nim zabytków, dlatego zwiedzanie ograniczamy do kilku zbudowanych w czasach kolonialnych. Dowiedzieliśmy się, że Namibia jest jednym z najmłodszych krajów świata, ponieważ dopiero w 1990 zyskała niepodległość. Poznaliśmy historię kolonii niemieckiej.

W drogę! Kierunek: pustynia Namib

Nadszedł jednak czas, żeby ruszyć dalej. Pojechaliśmy na południe kraju w kierunku pustyni Namib. To tam planowaliśmy witać Nowy Rok. Droga upływała nam spokojnie, do czasu aż wjechaliśmy na szuter. Pierwszy raz mieliśmy przedsmak kolejnych dni i "namibijskiego masażu".

Sylwester pod afrykańskim niebem

Dojechaliśmy do lodge - jednej z najładniejszych na naszej trasie, znajdującej się pośrodku "niczego". Po lunchu był czas wolny na odpoczynek. Jedni czytali książki, inni skorzystali z prywatnych basenów, które mieliśmy przy pokojach. Było cudownie.

Wieczorem spotkaliśmy się na kolacji, a później rozpoczęliśmy przygotowania do Sylwestra. Wzięliśmy ze sobą z Polski serpentyny, czapeczki, złote peruki, fluorescencyjne bransoletki. Tak gotowi przyglądaliśmy się pracownikom lodge, którzy postawili głośniki i puszczali ulubioną muzykę. Większość kawałków była dla nas nowa. Sami też postanowiliśmy pokazać im trochę polskiej popkultury. Zrobiliśmy listę naszych piosenek, które puściła później obsługa.

Nowy Rok na najstarszej pustyni świata

Kiedy tylko usłyszeliśmy pierwsze nuty, ruszyliśmy do tańca. Pokazaliśmy Namibijczykom, jak tańczymy w Polsce, nauczyliśmy ich też kroków. Z początku nieśmiało, z czasem kilkoro z nich nabrało odwagi i dołączyło do zabawy. Inni przyglądali się z boku. Kiedy jednak rozbrzmiał Ryszard Rynkowski ze swoim "Jedzie pociąg z daleka", wszelka nieśmiałość znikła! Wszyscy ruszyli do tańca, także inni goście lodge. Tuż przed północą, bawiliśmy się jeszcze do afrykańskich kawałków, po czym doliczyliśmy do 00:00. Nie było huków, nie było fajerwerków, ale za to mieliśmy zimne ognie, dobre towarzystwo i szampana. Powitaliśmy Nowy Rok inaczej niż w Polsce, ale równie pięknie. Kto by pomyślał, że będziemy bawić się pod rozgwieżdżonym niebem, w pobliżu najstarszej pustyni świata.

Big Daddy w Sossusvlei

Czekała nas krótka noc, już o 5:30 witaliśmy się na wspólnym śniadaniu. Niektórzy z nas spali tylko 3 h. Mieliśmy jednak w planach zdobycie najwyższej wydmy Sossusvlei - Big Daddy. Gdybyśmy wyruszyli za późno, podczas wspinaczki towarzyszyłby nam największy upał i szansę znacznie by zmalały. Nasza podróż do Namibii odbywała się w szczycie lata, więc temperatury w ciągu dnia były bardzo wysokie.

Deadvlei i przekraczanie własnych granic

Trójka śmiałków z grupy zdobyła Big Daddy wraz z przewodnikiem Johnem! Reszta z nas pokonując własne granice, rozpoczęła wspinaczkę i w dogodnym dla siebie momencie zeszła po zboczu w kierunku Deadvlei, czyli doliny z wyschniętymi drzewami akacji.
Po wspinaczce świętowaliśmy wspólnie, wznosząc toasty za naszych śmiałków, za nas i za Nowy Rok.

Swakopmund i Walvis Bay

Kolejne dni były równie ekscytujące, co początek wyprawy. Z Sossusvlei pojechaliśmy w kierunku wybrzeża do Swakopmund i Walvis Bay. W miasteczkach zrobiliśmy zakupy, przeszliśmy się po ich starej części, a także wyruszyliśmy na dwie ekscytujące wycieczki: rejs po zatoce oraz przygoda samochodami terenowymi po pustyni!

Podczas rejsu dowiedzieliśmy się co nieco o uchatkach, o ostrygach, z których słynie to miejsce, a także o pelikanach, które z ochotą przylatywały do naszej łódki (swoją zasługę w tym miała obsługa, która przygotowała specjalnie dla naszych "gości" małe rybki).

Pustynny rollercoaster

Z rejsu ruszyliśmy na pustynię samochodami 4x4. Poczuliśmy się jak na rajdzie Dakar, kiedy kierowcy specjalnie wjeżdżali z dużą prędkością na wydmy tylko po to, by za chwilę zawrócić i zjechać z nich przyprawiając nas o szybsze bicie serca. Czuliśmy się jak na rollercoasterze. Trochę strachu się najedliśmy, ale jeszcze więcej niż obaw było śmiechu i adrenaliny!

Wybrzeże Szkieletów

W kolejne dni wyruszyliśmy do kolonii uchatek, zobaczyliśmy wraki statków na niebezpiecznych wodach Oceanu Atlantyckiego, po czym zaczęliśmy powoli cofać się w głąb lądu.

Spotkanie z ludem Herero 

W drodze w kierunku ziemi ludu Damara zatrzymaliśmy się w wiosce zamieszkiwanej przez inne plemię - Herero. Powitały nas panie ubrane w długie wiktoriańskie suknie z wieloma halkami pod spodem oraz w kapeluszach przypominających krowie rogi.

Twyfelfontain i ślady ludu San

Ruszyliśmy dalej aż dotarliśmy do Twyfelfontain, gdzie zobaczyliśmy ryty naskalne sprzed tysięcy lat. Przedstawiały najróżniejsze zwierzęta, które można spotkać w Namibii - na wybrzeżu oraz wewnątrz lądu). Były nawet takie, które stanowiły mapę stałych i sezonowych źródeł wody. Dzięki temu nomadyczny lud San mógł przekazywać informacje pomiędzy sobą.

Damara – tradycja, taniec i język pełen klików

Na koniec dnia odwiedziliśmy jeszcze skansen plemienia Damara. Dowiedzieliśmy się, na jakie schorzenia remedium stanowiły różne rośliny i... zwierzęce odchody! Zobaczyliśmy tradycyjne tańce, ale największe wrażenie zrobiła na nas chyba mowa plemienia Damara. Język mlasków i klików wydawanych przy prawie wszystkich słowach wzbudzał w nas pełen podziw. Próbowaliśmy swoich sił, ale dość szybko się poddaliśmy ;)

Wioska Himba

Następnego dnia odwiedziliśmy jeszcze wioskę plemienia Himba. Poznaliśmy tradycje i kulturę mieszkańców. Niektórzy z nas z miejsca zaprzyjaźnili się z wodzem wioski! Kobiety pokazały, jakie są ich codzienne obowiązki, a także... jak się "kąpią bez wody", okadzając swoje ciało dymem z zebranych ziół.

Safari marzeń w Parku Etosha

Kolejne 2 dni upłynęły nam w pobliżu Parku Etosha. Jeden cały dzień - od wschodu do zachodu słońca spędziliśmy na wypatrywaniu lwów, gepardów, słoni, nosorożców, żyraf i najróżniejszych gatunków antylop. Powinniśmy spędzić w parku mniej czasu, ale... wybuchł akumulator w samochodzie i część z nas około 1h spędziła na czekaniu na zmianę lub naprawę samochodu safari. Staliśmy pośrodku pustej drogi, dopóki para niemieckich turystów nie zaproponowała, że podwiezie nas do miejsca piknikowego, gdzie są ławki, toalety i gdzie możemy swobodnie chodzić (w parku jest zakaz wychodzenia z samochodów z wyjątkiem wyznaczonych miejsc).
Cała przygoda zakończyła się szczęśliwie i wróciliśmy do naszej lodge na pyszną kolację.

Góry Erongo 

Z Parku Etosha pojechaliśmy w kierunku Gór Erongo do Ai Aiba Lodge. Wieczorem czekała na nas niespodzianka. Wyruszyliśmy na pobliską górę, żeby podziwiać z jej szczytu zachód słońca. Wspinaczka fragmentami była dość wymagająca, ale wszyscy daliśmy radę. A tam... na szczycie czekał John, nasz przewodnik z Josephine z lodge z kieliszkami z winem i przekąskami! Ale niespodzianka! Zachód słońca z takimi dodatkami przekroczył nasze najśmielsze oczekiwania. Na pewno zapamiętamy go na długo.

Ostatnie safari

Czekał nas ostatni pełny dzień w Namibii. Wyruszyliśmy w kierunku Omaruru Lodge. Po lunchu czas na ostatnie safari. Widzieliśmy wiele zwierząt: od słoni, które podchodziły do naszych samochodów, poprzez żyrafy, antylopy, hipopotamy czy strusie. Największy zachwyt wzbudził jednak nosorożec, a raczej mama nosorożcowa ze swoim 3-dniowym maleństwem. Młode biegało zaraz przy niej, a wyglądało tak uroczo, że wszystkim nam zmiękły serduszka... Wieczorem powspominaliśmy minione dni podczas kolacji pożegnalnej.

Pożegnanie z Namibią

Kolejnego dnia wstaliśmy wcześnie, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w kierunku Windhoek. Po drodze zrobiliśmy jeszcze szybką przerwę na kawę i ostatnie zakupy. Przy lotnisku pożegnaliśmy się z Johnem, nadaliśmy bagaże i ruszyliśmy w kierunku naszych bramek. Nadeszła pora by wrócić do domu...

Dołącz do grupy:

Sylwester w Namibii

Sylwester w Namibii

Nowy Rok w Afryce

Cena od:
3700 EUR + przelot
Terminy:
28.12.2026 - 10.01.2027
Grupa:
min. 8 osób
Namibia

Namibia

Urlop w Afryce!

Cena od:
3370 EUR + przelot
Terminy:
05.08.2026 - 18.08.2026
20.09.2026 - 03.10.2026
10.11.2026 - 23.11.2026
24.04.2027 - 07.05.2027
Grupa:
min. 8 osób
Namibia długa

Namibia długa

Kanion i Diamenty!

Cena od:
4363 EUR + przelot
Terminy:
02.08.2026 - 18.08.2026
03.11.2026 - 19.11.2026
21.04.2027 - 07.05.2027
Grupa:
6-12 osób
Namibia – Botswana – Zambia – Zimbabwe

Namibia – Botswana – Zambia – Zimbabwe

Wspaniała podróż!

Cena od:
4825 USD + przelot
Terminy:
05.07.2026 - 21.07.2026
10.09.2026 - 26.09.2026
07.05.2027 - 23.05.2027
Grupa:
min. 12 osób

Zainteresowała Cię ta oferta?

Zostaw kontakt

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)

lub zapisz się do naszego newslettera, by być zawsze na bieżąco z gorącymi ofertami i nowymi kierunkami naszych wypraw!

powrót

Pojechali i napisali: