
Estera Hess — podróżnik, traveler, pilot wycieczek zagranicznych, explorer, lingwista. Smakosz kuchni świata, amator sportów motorowych. Łowca przygód egzotycznych, ekspert w planowaniu indywidualnych wyjazdów zagranicznych. Doradca przy wyborze kierunku wakacji.
Relacjonuje:Nasza podróż po Namibii rozpoczęła się w stolicy kraju - Windhoek. Kiedy odespaliśmy wielogodzinne loty z przesiadkami, wyruszyliśmy do centrum. Windhoek - jak na stolicę, wydaje się małym miastem. Z liczbą mieszkańców nieprzekraczającą 500 tys. os, jest mniejsze niż Poznań. Niewiele w nim zabytków, dlatego zwiedzanie ograniczamy do kilku zbudowanych w czasach kolonialnych. Dowiedzieliśmy się, że Namibia jest jednym z najmłodszych krajów świata, ponieważ dopiero w 1990 zyskała niepodległość. Poznaliśmy historię kolonii niemieckiej.
Nadszedł jednak czas, żeby ruszyć dalej. Pojechaliśmy na południe kraju w kierunku pustyni Namib. To tam planowaliśmy witać Nowy Rok. Droga upływała nam spokojnie, do czasu aż wjechaliśmy na szuter. Pierwszy raz mieliśmy przedsmak kolejnych dni i "namibijskiego masażu".
Dojechaliśmy do lodge - jednej z najładniejszych na naszej trasie, znajdującej się pośrodku "niczego". Po lunchu był czas wolny na odpoczynek. Jedni czytali książki, inni skorzystali z prywatnych basenów, które mieliśmy przy pokojach. Było cudownie.
Wieczorem spotkaliśmy się na kolacji, a później rozpoczęliśmy przygotowania do Sylwestra. Wzięliśmy ze sobą z Polski serpentyny, czapeczki, złote peruki, fluorescencyjne bransoletki. Tak gotowi przyglądaliśmy się pracownikom lodge, którzy postawili głośniki i puszczali ulubioną muzykę. Większość kawałków była dla nas nowa. Sami też postanowiliśmy pokazać im trochę polskiej popkultury. Zrobiliśmy listę naszych piosenek, które puściła później obsługa.
Kiedy tylko usłyszeliśmy pierwsze nuty, ruszyliśmy do tańca. Pokazaliśmy Namibijczykom, jak tańczymy w Polsce, nauczyliśmy ich też kroków. Z początku nieśmiało, z czasem kilkoro z nich nabrało odwagi i dołączyło do zabawy. Inni przyglądali się z boku. Kiedy jednak rozbrzmiał Ryszard Rynkowski ze swoim "Jedzie pociąg z daleka", wszelka nieśmiałość znikła! Wszyscy ruszyli do tańca, także inni goście lodge. Tuż przed północą, bawiliśmy się jeszcze do afrykańskich kawałków, po czym doliczyliśmy do 00:00. Nie było huków, nie było fajerwerków, ale za to mieliśmy zimne ognie, dobre towarzystwo i szampana. Powitaliśmy Nowy Rok inaczej niż w Polsce, ale równie pięknie. Kto by pomyślał, że będziemy bawić się pod rozgwieżdżonym niebem, w pobliżu najstarszej pustyni świata.
Czekała nas krótka noc, już o 5:30 witaliśmy się na wspólnym śniadaniu. Niektórzy z nas spali tylko 3 h. Mieliśmy jednak w planach zdobycie najwyższej wydmy Sossusvlei - Big Daddy. Gdybyśmy wyruszyli za późno, podczas wspinaczki towarzyszyłby nam największy upał i szansę znacznie by zmalały. Nasza podróż do Namibii odbywała się w szczycie lata, więc temperatury w ciągu dnia były bardzo wysokie.
Trójka śmiałków z grupy zdobyła Big Daddy wraz z przewodnikiem Johnem! Reszta z nas pokonując własne granice, rozpoczęła wspinaczkę i w dogodnym dla siebie momencie zeszła po zboczu w kierunku Deadvlei, czyli doliny z wyschniętymi drzewami akacji.
Po wspinaczce świętowaliśmy wspólnie, wznosząc toasty za naszych śmiałków, za nas i za Nowy Rok.
Kolejne dni były równie ekscytujące, co początek wyprawy. Z Sossusvlei pojechaliśmy w kierunku wybrzeża do Swakopmund i Walvis Bay. W miasteczkach zrobiliśmy zakupy, przeszliśmy się po ich starej części, a także wyruszyliśmy na dwie ekscytujące wycieczki: rejs po zatoce oraz przygoda samochodami terenowymi po pustyni!
Podczas rejsu dowiedzieliśmy się co nieco o uchatkach, o ostrygach, z których słynie to miejsce, a także o pelikanach, które z ochotą przylatywały do naszej łódki (swoją zasługę w tym miała obsługa, która przygotowała specjalnie dla naszych "gości" małe rybki).
Z rejsu ruszyliśmy na pustynię samochodami 4x4. Poczuliśmy się jak na rajdzie Dakar, kiedy kierowcy specjalnie wjeżdżali z dużą prędkością na wydmy tylko po to, by za chwilę zawrócić i zjechać z nich przyprawiając nas o szybsze bicie serca. Czuliśmy się jak na rollercoasterze. Trochę strachu się najedliśmy, ale jeszcze więcej niż obaw było śmiechu i adrenaliny!
W kolejne dni wyruszyliśmy do kolonii uchatek, zobaczyliśmy wraki statków na niebezpiecznych wodach Oceanu Atlantyckiego, po czym zaczęliśmy powoli cofać się w głąb lądu.
W drodze w kierunku ziemi ludu Damara zatrzymaliśmy się w wiosce zamieszkiwanej przez inne plemię - Herero. Powitały nas panie ubrane w długie wiktoriańskie suknie z wieloma halkami pod spodem oraz w kapeluszach przypominających krowie rogi.
Ruszyliśmy dalej aż dotarliśmy do Twyfelfontain, gdzie zobaczyliśmy ryty naskalne sprzed tysięcy lat. Przedstawiały najróżniejsze zwierzęta, które można spotkać w Namibii - na wybrzeżu oraz wewnątrz lądu). Były nawet takie, które stanowiły mapę stałych i sezonowych źródeł wody. Dzięki temu nomadyczny lud San mógł przekazywać informacje pomiędzy sobą.
Na koniec dnia odwiedziliśmy jeszcze skansen plemienia Damara. Dowiedzieliśmy się, na jakie schorzenia remedium stanowiły różne rośliny i... zwierzęce odchody! Zobaczyliśmy tradycyjne tańce, ale największe wrażenie zrobiła na nas chyba mowa plemienia Damara. Język mlasków i klików wydawanych przy prawie wszystkich słowach wzbudzał w nas pełen podziw. Próbowaliśmy swoich sił, ale dość szybko się poddaliśmy ;)
Następnego dnia odwiedziliśmy jeszcze wioskę plemienia Himba. Poznaliśmy tradycje i kulturę mieszkańców. Niektórzy z nas z miejsca zaprzyjaźnili się z wodzem wioski! Kobiety pokazały, jakie są ich codzienne obowiązki, a także... jak się "kąpią bez wody", okadzając swoje ciało dymem z zebranych ziół.
Kolejne 2 dni upłynęły nam w pobliżu Parku Etosha. Jeden cały dzień - od wschodu do zachodu słońca spędziliśmy na wypatrywaniu lwów, gepardów, słoni, nosorożców, żyraf i najróżniejszych gatunków antylop. Powinniśmy spędzić w parku mniej czasu, ale... wybuchł akumulator w samochodzie i część z nas około 1h spędziła na czekaniu na zmianę lub naprawę samochodu safari. Staliśmy pośrodku pustej drogi, dopóki para niemieckich turystów nie zaproponowała, że podwiezie nas do miejsca piknikowego, gdzie są ławki, toalety i gdzie możemy swobodnie chodzić (w parku jest zakaz wychodzenia z samochodów z wyjątkiem wyznaczonych miejsc).
Cała przygoda zakończyła się szczęśliwie i wróciliśmy do naszej lodge na pyszną kolację.
Z Parku Etosha pojechaliśmy w kierunku Gór Erongo do Ai Aiba Lodge. Wieczorem czekała na nas niespodzianka. Wyruszyliśmy na pobliską górę, żeby podziwiać z jej szczytu zachód słońca. Wspinaczka fragmentami była dość wymagająca, ale wszyscy daliśmy radę. A tam... na szczycie czekał John, nasz przewodnik z Josephine z lodge z kieliszkami z winem i przekąskami! Ale niespodzianka! Zachód słońca z takimi dodatkami przekroczył nasze najśmielsze oczekiwania. Na pewno zapamiętamy go na długo.
Czekał nas ostatni pełny dzień w Namibii. Wyruszyliśmy w kierunku Omaruru Lodge. Po lunchu czas na ostatnie safari. Widzieliśmy wiele zwierząt: od słoni, które podchodziły do naszych samochodów, poprzez żyrafy, antylopy, hipopotamy czy strusie. Największy zachwyt wzbudził jednak nosorożec, a raczej mama nosorożcowa ze swoim 3-dniowym maleństwem. Młode biegało zaraz przy niej, a wyglądało tak uroczo, że wszystkim nam zmiękły serduszka... Wieczorem powspominaliśmy minione dni podczas kolacji pożegnalnej.
Kolejnego dnia wstaliśmy wcześnie, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w kierunku Windhoek. Po drodze zrobiliśmy jeszcze szybką przerwę na kawę i ostatnie zakupy. Przy lotnisku pożegnaliśmy się z Johnem, nadaliśmy bagaże i ruszyliśmy w kierunku naszych bramek. Nadeszła pora by wrócić do domu...
"Chciałam ogromnie podziękować za cudowny wyjazd, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Alicja z Ewą sprawiły, że z pewnością nie zapomnę tej wyprawy do końca życia. Organizacja, program, a zwłaszcza cudowna i przyjacielska atmosfera... długo czekałam na tę wyprawę i zdecydowanie się nie zawiodłam. A wręcz przeciwnie....już prawie 3 tyg. po powrocie, a ja wracam każdego dnia myślami do tego czasu. Czekam na kolejną wyprawę z Alicją.... i oby z Ewą... dziękuję Wam Dziewczyny - jesteście wspaniałe. Całość 12/10. Pozdrawiam i do zobaczenia w drodze."
"Dziękujemy! Było bardzo bardzo bardzo trudno. To była dla nas najtrudniejsza rzecz w życiu. Wiatr był potężnie silny, wiele osób zrezygnowało. Generalnie bardzo dobra organizacja podczas trekingu jak i poza. Dziękujemy serdecznie za te niesamowite wakacje. Tanzańczycy to świetni ludzie. Świetnie przeżycie! "
"Podróż po Egipcie typu Lux była dla nas bardzo ekscytująca, a ile wspomnień... zdjęć. Zainspirowała nas do głębszego wejścia w temat starożytnych czasów Egiptu, słuchamy, oglądamy, czytamy na ile czas pozwala. Nie jest powiedziane, że nie wrócimy tam za jakiś czas! "
"Serdecznie dziękujemy ESTA TRAVEL za zorganizowanie niesamowitej wyprawy do Ugandy. To była absolutnie niezapomniana przygoda, która przyniosła nam wiele radości, emocji i niezwykłych doświadczeń. Wszystko od samego początku było perfekcyjnie zorganizowane, od transportu, zakwaterowania w malowniczych klimatycznych loggiach, po sam program wycieczki. Doceniamy Pani pasję i zaangażowanie w organizację wyprawy wyjątkowej i niepowtarzalnej. Dopracowanie wszystkich szczegółów sprawiły, że była to podróż magiczna - komfortowa i bezpieczna. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Specjalnie podziękowania dla Pani za wsparcie na samym początku podróży kiedy nasze bilety lotnicze raz za razem były anulowane, a my przerażeni… ale co źle się zaczyna, dobrze się kończy. Pani spokój był dla nas wybawieniem."
"Dzień dobry Pani Estero. Chciałbym bardzo podziękować za wspaniałą wycieczkę. Muszę przyznać, że Pakistan zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się, że to akurat z Pani biurem i Anią "przetarłem szlak". Nie będę się rozpisywał na temat programu, hoteli itp. ponieważ Ania zna moją opinię na te tematy i na pewno Pani przekaże (nie było na co narzekać). Jeśli chodzi o Anię, to napiszę tylko, że z taką kobietą aż chcę się podróżować. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wyprawa z Pani biurem. Jeszcze raz dziękuję za super spędzony czas. Pozdrawiam"
"Chciałbym podziękować w imieniu swoim i żony za super wycieczkę, najlepsza do tej pory, na jakiej byliśmy, wszystko dopięte na ostatni guzik. No i wielkie dzięki za Izę i super przewodników!"
"Chcielibyśmy serdecznie podziękować za zorganizowaną wycieczkę do Apulii, a w szczególności podziękować Martynie za perfekcyjną opiekę i organizację. Udało nam się nawet wspólnie odkryć nieznany dotąd akcent polski w Apulii, więc w trakcie wyjazdu staliśmy się nawet odkrywcami. "
"Wyprawa na Sokotrę była spełnieniem mojego marzenia (...) Organizacja całego wyjazdu była perfekcyjna. Nie zmienia tej oceny niespodzianka w postaci zamkniętej przestrzeni powietrznej nad Jemenem, do którego należy Sokotra, odwołaniem lotów i koniecznością przedłużenia pobytu o 4 dni. Czuliśmy się dobrze zaopiekowani, zarówno przez pracowników biura w Polsce, którzy starali się rozwiązać problem, jak i cały sokotryjski team, który dbał o nas z uśmiechem i życzliwością, a nawet spełniał nasze kulinarne zachcianki w postaci homarów, ośmiornic i kalmarów. Nie zdawałam sobie sprawy, ile pysznych posiłków jest w stanie wyczarować kucharz w trudnych warunkach. Szczególne podziękowania należą się naszej pilotce Izie za jej profesjonalizm, poczucie humoru i otwartość na potrzeby uczestników. Gorąco polecam zwiedzanie Sokotry z ESTA Travel."
"Wróciliśmy z objazdu po Maroku zachwyceni, pełni niezapomnianych wrażeń, "zaopiekowani" przez naszego lokalnego opiekuna w sposób znakomity. Przewodnicy w miastach (w Marrakeszu była pani przewodniczka) dobrze przygotowani, bardzo sympatyczni i mówiący dobrym angielskim. Riady klimatyczne i wysmakowane. Podsumowując, chcieliśmy bardzo serdecznie Paniom podziękować za organizację wycieczki, która była zrobiona w sposób wysoce profesjonalny i godny polecenia, a także za wszystkie rady przed podróżą. "
"Właśnie wróciłam z drugiego wyjazdu z Waszym biurem w tym roku. Nie jestem osobą zbyt otwartą, opisując wrażenia i odczucia, ale nie mogę, nie wyrazić swojego zachwytu z tych pobytów. Jesteście niesamowicie profesjonalnym, rzetelnym biurem podróży. Już po pierwszym wyjeździe czułam się niesamowicie zaopiekowana, dopieszczona i zadowolona, ale pomyślałam, że to może przypadek, miałam szczęście, ale po drugim wyjeździe stwierdziłam, że to nie przypadek. Wy jesteście po prosu ŚWIETNI !!! Bardzo dziękuję za wspaniałe wakacje. Były to wyjazdy do Pauliny Młynarskiej, którą uwielbiam i na pewno jeszcze nie raz skorzystam z takich wyjazdów. Polecam biurko Esta Travel znajomym, bo wiem, że warto. Obserwuję Was w mediach społecznościowych i razem z mężem planujemy wyjazd z Esta Travel w jakieś ciekawe miejsce na Ziemi, może Azja ? Do..."
"Dzień dobry, podróż na Sokotrę - zostaje w mojej pamięci zapisana złotymi głoskami!!! Krajobrazy, natura, przyroda w swej wolnej przestrzeni jeszcze nie zagarniętej przez zachłanność człowieka - CUDO!!! Ale Sokotra to nie tylko krajobrazy, to również jej mieszkańcy. Gościnność lokalnej firmy - sympatyczni, mili, uśmiechnięci, radośni, oddani dla naszej grupy!!! Proszę o przesłanie serdecznych pozdrowień dla wszystkich panów, naszych opiekunów. To była wielka przyjemność ich poznać, obserwować, uśmiechać się do nich i tańczyć z nimi w rytm ich muzyki! Bardzo dziękuję!!! Już wybieram następną wyprawę z Wami!!! Pozdrawiam "
"Dziękujemy za wspaniały program, znakomitą oprawę - pilotka i przewodnicy, znakomicie dobranych uczestników (może to przypadkowa selekcja, ale wyszła znakomicie pomimo dużej rozpiętości wieku). I oczywiście za świetną organizację wyjazdu „ku chwale Ernesta Malinowskiego”. Świetny i program i godny polecenia! "
"Chciałam bardzo podziękować za bardzo dobrze zorganizowaną i ciekawą wycieczkę do Japonii. Wszystko było na najwyższym poziomie. Same pochwały dla Asi Barteckiej. Zawsze uśmiechnięta, pomocna i świetnie przygotowana. "
"Dziękuję za super niesamowity wyjazd do Wietnamu, wróciliśmy przedwczoraj, ale cały czas nie przestawiłam się jeszcze na „ten świat”. Nasza przecudowna pilotka Asia zaopiekowała się nami doszczętnie, pokazała, ile wlezie i nie było pytania, na które by nam nie odpowiedziała. Jeszcze raz baaaardzo dziękujemy!"
