Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

USA 4-24.09.2012

Objazd Williams, Monuments Valley

09-09-2012

Zgodnie z katolickimi zwyczajami niedzielnymi część z nas chciała wybrać się dziś na mszę. Okazało się, że w miejscowości Williams, w której spaliśmy, znajduje się kościół rzymsko – katolicki. Część grupy wyszła więc wcześniej, z resztą natomiast dojechałam do kościoła trochę później. Ostatecznie wszyscy byliśmy na Ojcze nasz i Komunii. Kościół zupełnie inny niż nasze. Bardziej przypominał prywatną willę, patrząc na spadzisty dach i otynkowane ściany. W środku jednak nie było wątpliwości, że to katolicka świątynia. Mszy przygrywała gitara, a z relacji tych, którzy byli od początku na mszy wiemy, że kazanie trwało 25 minut i było kilkukrotnie powtarzane, by nikt go nie zapomniał. Amerykanie katolicy przekazują sobie na znak pokoju rękę, a opłatek otrzymują do dwóch złożonych dłoni.

Po Komunii Świętej zrobiliśmy sobie krótki objazd miasta – Williams znajduje się na trasie historycznej drogi 66 – nazywaną przez Amerykanów drogą matki. Przyglądaliśmy się charakterystycznym znakom opisującym drogę, opowiedziałam kilka historii o tym i innych miastach w Arizonie, przez które ta droga przechodzi. W Williams znajduje się również Słynna stacja kolejowa, z której od początku XX wieku turyści dojeżdżali do wioski Wielkiego Kanionu. Dziś jest to jedna z większych atrakcji dla turystów, gdyż podczas każdej podróży tym pociągiem, turyści są napadani i ratowani przez szeryfa wybawcę – Johna Moora. Gdy opowiedziałam tą historię, okazało się, że pierwsza część grupy miała okazję widzieć szeryfa, dziś również burmistrza miasta Williams, jadącego konno przez miasto w pięknym kojwbojskim stroju i witającego dumnie naszą grupę. Miła niespodzianka.
Ruszyliśmy dalej, przejeżdżaliśmy obok Flagstoff – tam też przechodzi historyczna droga 66. Gdy dojechaliśmy do północnej części Arizony naszym oczom zaczęły ukazywać się przepiękne, strome formacje skalne o intensywnych kolorach czerwieni. Wjechaliśmy już na obszar doliny skał – Monuments Valley – należącej do Indian Navajo.
Nasze zwiedzanie zaczęliśmy jednak od południowej strony stanu Utah, gdyż tam właśnie znajdują się te najpopularniejsze skały – wzgórze słonia, wzgórze trzech sióstr, wzgórze wielbłąda, punkt Johna Forda, z najsłynniejszymi widokami z jego filmów i wiele innych. Nasz pasjonata filmów – Zbyszek tylko czekał na dobry postój, by uwiecznić najciekawsze momenty, a o to nie było łatwo. Inni wzdychali z zachwytu próbując robić najciekawsze zdjęcia. Aż szkoda było przejeżdżać tak szybko obok takich cudów przyrody. Wykupiliśmy jednak tylko wycieczkę na półtorej godziny. Trzeba było więc prosić kierowcę by zatrzymywał się częściej, niż ma to przewidziane – udało się. Najlepsze czekało na nas przy potężnej, porowatej skale piaskowca, w której co jakiś czas znajdowały się jaskinie i szczeliny, pokazujące idealnie błękitne niebo z delikatnymi, białymi chmurkami.  W jednej z ogromnych grot skalnych siedziała właśnie grupa Amerykanów, a ich kierowca i przewodnik – Bryan – zaczął odśpiewywać pieśń plemienną Navajo przygrywając do tego na tradycyjnym bębnie. Za chwilę jego kolega grał na tradycyjnym flecie indiańskim, koncert zakończył nasz kierowca grając również na flecie. Wrażenie przy idealnej akustyce w grocie i zachwycającym krajobrazie dookoła nie do zapomnienia.
Chwilę później nasz kierowca zawiózł nas jeszcze w dwa dodatkowe miejsca, gdzie prezentowały się szczeliny skalne, po czym powoli wracaliśmy z powrotem do centrum turystycznego parku. Tam ostatnie zakupy pamiątkowe po czym ruszyliśmy w drogę do Cortez – naszego docelowego miasta na dzisiejszy dzień. Na trasie zrobiliśmy postój na półkrwistego steka amerykańskiego z dodatkami. Obok przepiękny widok na twinrocks – bliźniacze, strome skały piętrzące się nad restauracją. W czasie naszej kolacji do karmników podwieszonych pod dachem podlatywały kolibry, umilając nam smaczną kolację. Niektórzy zdecydowali się na lokalne wino, ocenione przez naszych specjalistów ds. degustacji jako domowe. Półtorej godziny później byliśmy już w hotelu i miło zakończyliśmy kolejny, pełen wrażeń dzień.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: