Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Bali i Singapur, 12-24.03.2014

Skuterem na Bali

14-03-2014

Od rana śniadanie i basen, plaża i basen. Rezygnujemy z zorganizowanych wycieczek, odrzucamy także propozycje mojego zaprzyjaźnionego agenta, który chce nam podesłać przewodnika i samochód z klimatyzacją. Na ulicy podczas spaceru wypożyczamy skuter. Pomogła nam marudząca Basia, której bardzo się dłużyło spacerowanie w południe, kiedy temperatury sięgały ponad 32 stopni. Mamy nawet kaski, ten Baśkowy wprawdzie bardzo zniszczony ale cieszymy się, że jest. Próba wypada pomyślnie i płynnie włączamy się do ruchu ulicznego. Nie jest to takie łatwe, kiedy patrzy się na to z boku. Jednak będąc na skuterze nie ma co myśleć trzeba jechać. Pewnie udaje się nam to dużo łatwiej bo na co dzień jeździmy na większych motorach. Baska wniebowzięta. Stoi przed nami albo siedzi pomiędzy nami. Już gorąc nie jest taki dokuczliwy, przyjemna bryza. Poza tym możemy wjechać prawie wszędzie. Póki co w poszukiwaniu czegoś na lunch dotarliśmy do bardzo przyjemnej restauracji przy głównej drodze. Pyszne jedzenie i picie. Prawdziwe soki z papai, bananów, marakui, arbuza, itd. Wszyscy oczywiście próbują zaczepiać rudą Baśkę. Jej nie podoba się to już tak bardzo jak na Sri Lance przed dwoma laty. Wieczorem nie chcąc siedzieć w hotelu nad basenem ruszamy naszym skutim na zwiedzanie świątyni. By tradycji stała się zadość, przynajmniej jeden zabytek być musi. Na miejscu sporo niesfornych małp i sporo ludzi. Jednak widoki piękne bo miejsce jest na samym klifie. Wracamy o zmierzchu. Skuti to był bardzo dobry pomysł. Zupełnie przez przypadek udaje się nam dotrzeć do naszych restauracji rybnych od drugiej strony. Znowu zajadamy się rybami i owocami morza.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: