Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Etiopia 2014

Pierwsze razy w Etiopii

10-11-2014

Znów wstajemy skoro świt i ruszamy w kierunku Debark, które będzie naszą bazą wypadową w Góry Siemien. Ten piękny masyw górski słynie z kilku gatunków endemicznych ssaków, m. in. dżelad (zwanych dżeladami o krwawiących sercach ze względu na charakterystyczne czerwone miejsce na piersiach). Krzysztof, który przejął rolę naszego grupowego reżysera uwiecznia kamerą nasze bliskie spotkania z dżeladami. Małpy nie boją się ludzi, możemy więc usiąść w samym  środku wielkiej grupy i wsłuchać się w ich „rozmowy”.

Wieczór w Debark jest bardzo rześki, żeby nie powiedzieć chłodny. Ponieważ do kolacji zostało nam jeszcze trochę czasu idziemy do lokalnej pijalni tedżu. A raczej do bardzo, bardzo lokalnej pijalni tedżu.

Tedż to delikatne wino wytwarzane z miodu dzikich pszczół, które pije się z tradycyjnego naczynia przypominającego kolbę, trzymając szyjkę kolby pomiędzy palcem wskazującym i środkowym. Zamawiamy tedż dla siedzących w knajpie Etiopczyków, a Krzysztof wkrótce inicjuje tańce.

To był zdecydowanie dzień „pierwszych razów” dla całej grupy. Nie tylko tedżu spróbowaliśmy po raz pierwszy. Na lunch dostajemy nasza pierwszą indżerę – placek przygotowany z mąki tefu. Próbujemy również rzuć czat – czyli liście czuwaliczki jadalnej bardzo popularnej w Etiopii używki ale wszyscy stwierdzamy, że gorzkie liście są obrzydliwe i wypluwamy je raptem po kilku minutach żucia. Tylko Beata żuje wytrwale dalej w oczekiwaniu na ewentualny efekt ale w końcu i ona się poddaje.  


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: