Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Etiopia 2014

Wreszcie Omo!

21-11-2014

Na ten dzień część z nas czekała najbardziej. W końcu ruszamy z wizytą do plemion zamieszkujących dolinę rzeki Omo. Z Turmi, gdzie mieliśmy nocleg ruszamy wyboistą droga na zachód do jednej z trzech wiosek gdzie zamieszkują Karo. Nasze jeepy parkują na wysokiej skarpie skąd rozpościera się fantastyczny widok na zakole rzeki Omo, okoliczne góry i poletka uprawne.

Karo witają nas już przed swoją wioską – są przyjaźni  a ciała mają ozdobione wymyślnymi wzorami.

Są mistrzami ozdabiania się, ten Karo – który nie dba o własny wygląd i higienę może nawet zostać wykluczony ze społeczności.

Za każde zrobione zdjęcie Karo musimy oczywiście zapłacić – stawki zostały ustalone już wcześniej – 5 birr za osobę dorosłą i 3 birr za zdjęcie dziecka. Nie są to wygórowane kwoty, a przecież większość  z nas marzy o takim zdjęciu.

Karo są wdzięcznymi modelami, doskonale wiedzą czego może oczekiwać fotograf – jak się ustawić jak pada światło.

Po wizycie u Karo czeka na nas jeszcze wizyta u Hamerów. W wiosce zastajemy praktycznie same kobiety z dziećmi – mężczyźni są zbyt dumni by wyjść na spotkanie z turystami, zresztą są zajęci układaniem swych misternych fryzur w cieniu rozłożystego drzewa. Za to Hamerki są przesympatyczne. Bardzo łatwo nawiązać z nimi relację. Prosimy aby zaśpiewały nam swoją ulubioną piosenkę, na początku nieśmiałe ustawiają się w półkole – i rozpoczynają piękną pieśń o psie i o lwie. Krzysztof wszystko uwiecznił swoją kamerą. Proponuję abyśmy i my coś zaśpiewali w zamian i Danusia intonuje „Szła dzieweczka do laseczka…”. Tego Hamerki się nie spodziewały- śmieją się, my śpiewamy a nasz przewodnik wyciąga swój telefon żeby uwiecznić białych wydzierających się na tym pustkowiu.

Dziś jeszcze przejazd do miejscowości Jinka – która jest stolicą regionu. Niestety drogi na południu kraju są w bardzo opłakanym stanie  - brak asfaltu, dziury, wszystko to sprawia, że każdy przejazd trwa koszmarnie długo i jest bardzo męczący.

Wszyscy jesteśmy już mocno zmęczeni słabą infrastrukturą turystyczną. To, co na początku nas bawiło, teraz zaczyna nas już denerwować. Brak ciepłej wody, uboga dieta, odgłosy śpiewów z pobliskich kościołów, które zaczynają się już o północy utrudniają spanie, opieszałość Etiopczyków.

Ale właśnie przecież po to tu przyjechaliśmy żeby zobaczyć jak to wygląda na miejscu. Ze wszystkimi plusami i kilkoma minusami.   


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: