Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

RPA 8-24.08.2015

Namiot i safari

19-08-2015

Dalej w drogę, najpierw jednak śniadanie i Park Tsitsikamma. Piękna pogoda od samego rana, idealnie spasowana z miejscem, które oglądamy, wiszące mosty, poszarpane wybrzeże, ujście rzeki Storms River. Tak miało być, piękna kamienista plaża, bardzo dużo ptaków i zwierzaków, mały ruch. Widoki idealne. My jednak nie zatrzymujemy się tu na dłużej, bo w planach mamy postój w Knysna. Ta mała miejscowość szczyci się piękną mariną, pełną sklepów i galerii, spacerujemy by w porze lunchu przysiąść w lokalnej restauracji koniecznie na ostrygach. Knysna to lokalna stolica ostryg, zarówno tych prawdziwych oceanicznych jak i tych mniejszych hodowlanych. Poznajemy różnice każdej z nich już na talerzu. Nie pozostajemy na ostrygach, delektujemy się owocami morza i rybką.

Dalej w drogę do strusiej stolicy RPA Oudtshoorn, mieszkamy dzisiaj na farmie strusi, ale jak się okazuje nie tylko, bo zanim zakwaterujemy się na jedną noc w najprawdziwszym afrykańskim namiocie safari karmimy małe żyrafy, a potem idziemy łowić ryby. I choć kłębią się na nasz widok na mostku, wychylając łapczywie pyszczki z nadzieją na jedzenie, pani wskazuje nam miejsce, skąd możemy łowić. Nasze próby okazują się mizerne. Najpierw kilkukrotnie plącze się nam żyłka i niestety musimy walczyć ze sprzętem, zmęczeni odwiązywaniem supełków zamawiamy coś do picia. Z mostku nadal widać wielkie ryby, Maciej zarzuca wędkę próbując poderwać jedną z ryb gigantów. Niestety próba kończy się dramatycznie. Słychać tylko pstryk i wędka pęka, dosłownie, w ręce zostaje jej mizerna część, a ryba odpływa sobie z haczykiem i drugą jej częścią w siną dal. Jednak ryby nie są nam pisane. Zaraz zapadnie zmierzch, idziemy do namiotu. Skoro biwakowanie to nie obędzie się bez ogniska, szukamy gałązek, chrustu i rozpalamy ognisko. Teraz jest jak na najprawdziwszym polu namiotowym, tylko odgłosy inne niż u nas. Nisko latające nietoperze, świergot wikłaczy gniazdujących na drzewie otoczonym stawkiem i sylwetki impali przemykające w stronę wody nieopodal nas.

Kolacja dzisiaj przyjedzie do nas, wcześniej wybraliśmy sobie dania a teraz czekamy. I rzeczywiście punkt 19 panie wpadają do nas ze srebrnymi naczyniami, dymiące kluchy, stek ze strusia i stek z elanda mamy na stole. Niespotykany klimat kolacji.

W namiocie gorąca kąpiel w trójkątnej wannie i podgrzewane łóżeczka.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: