Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Floryda 19.07-08.08.2016

Krowa i burgery

31-07-2016

Śniadanie. Tym razem nie mamy go w cenie noclegu. Nasz pokój to jeden z wielu w kompleksie wakacyjnym, gdzie większość osób zatrzymuje się na dłużej, każdy mini apartament ma swoją kuchnię i  łazienkę, na zewnątrz wielka pralnia i suszarnia, jesteśmy tu tylko przejazdem i nie zamierzamy zapełniać lodówki, zatem ruszamy do miasteczka w poszukiwaniu czegoś smacznego na śniadanie. Wszystkie drogi prowadzą do krowy. To lokalna mała kawiarnia, gdzie wszystko począwszy od dróżki pomalowanej w łaty, przez płot czarno biały, po liczne figurki krówek wesołych i smutnych, dużych i małych związane jest z krowami. Menu śniadaniowe imponujące. Wreszcie doczekaliśmy się na swoją jajecznicę, dzieciaki mają placki i gofry, ja domową granolę. Porcje są gigantyczne. Do każdego dania dodawane są bobki krowie, mnie bardziej by pasowały krowie placki, tu mamy bobki, to nic innego niż pokrojone w kostkę ziemniaki podsmażone w przyprawach. Do tego kilka plastrów melona i ananasa. Kawy do woli, dolewek ile dusza zapragnie. Zamieniamy nasze śniadanie w ucztę śniadaniową. Za oknem mini plac zabaw, papugi, zabawy i różne gry.

Około 13 jest odpływ, mamy na mapie zaznaczone dwie plaże, gdzie powinniśmy znaleźć jak najwięcej muszelek. Pakujemy cały ekwipunek i ruszamy. Plaża rzeczywiście urokliwa, wcale nie widać, że wody jest mniej, bo nadal dość głęboko, ale to chyba prawda, że to najlepsze miejsce i czas na shelling, bo sporo tu szukaczy. Chętnie dzielą się swoimi zdobyczami, na dziecko wyłudzamy nawet kilka okazów. Szkoda tylko, że nie będą mogły z nami polecieć do Polski.

Wieczór na plaży i na basenie. Czas na czytanie i kolorowanie. A kolacja w typowej amerykańskiej knajpce z Elvisem i Merilyn. Dania dzieci podawane w starych autkach z papieru, mały zabieg a jaki chwytliwy. I tak nasze pierwsze burgery zaliczone.

Wracamy już nocą do hotelu.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: