Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Meksyk 14.01-1.02.2008

Cancun

01-02-2008

Docieramy do ruin dość wcześnie, a mimo wszystko słońce jest już dokuczliwe. Janusz zarządza zwiedzanie w kapeluszach. Większość z nas nabyła w Meridzie typowe dla tego regionu panamy. Kto nie ma, ten pożycza i w komplecie stajemy do grupowego zdjęcia a w tle jeden z 7 nowych cudów świata - El Castillo. Przybywa zwiedzających, my spacerujemy po ruinach. Docieramy do podwodnej studni, która była niegdyś miejscem, gdzie Majowie składali ofiary. Kuszą nas rozstawione wzdłuż trasy turystycznej kramy z ceramiką, srebrem i innymi pamiątkami. Kolejnym przystankiem jest cenota. Najpierw udajemy się na zdjęcia, nie wszyscy są przekonani co do kąpieli pod ziemią. Jednak ujrzawszy kolor lazurowej wody doświetlanej przez otwór na górze, przez który wpadał snop jasnego i mocnego słońca przybywa chętnych do kapieli. Prym jak zwykle wiedzie Janusz, który jako pierwszy korzysta ze studni w pełni, dołączają do niego Jan, Antek, Rysio H., Asiunia, Zosia H., i ja. Jest cudownie. Pozostali robią nam zdjęcia. Ale Cancun i wizja błogiego lenistwa kuszą nas wszystkich i dlatego ruszamy w drogę. Popołudniem docieramy na miejsce. Kompleks hotelowy jest ogromny. Czekamy długo na nasze klucze, wszystko trwa tu jeszcze dłużej niż gdziekolwiek indziej. Wreszcie dostajemy obrączki, plan naszego ośrodka i lenistwo czas zacząć.

Po kilku chwilach spotykamy się na obiedzie. Część z nas wybiera sushi. Inni decydują się na posiłek w stylu śródziemnomorskim, inni preferują kuchnię włoską. Jeszcze inni zajadają się smakołykami meksykańskimi. Woda w Morzu Karaibskim o niespotykanym kolorze, baseny podświetlone zachęcają do kąpieli. Palmy dodają tylko uroku. Bosko!!!

Jednakże przyzwyczajeni do ruchu i zwiedzania następnego dnia korzystamy z uciech nad wodą do południa a potem zasiadamy po raz ostatni w autobusie aby dojechać do ostatnich dla nas ruin Majów portu nad brzegiem Morza Karaibskiego w Tulum. Jest co oglądać. Pięknie zadbana zieleń komponuje się z błękitem wody. Jesteśmy zadowoleni. Ładne zakończenie naszych dotychczasowych miast Majów. Na sam koniec dnia show (choć Antek nazwał to inscenizacją) w Xcaret. Pierwsza część przedstawienia nawiązuje do historii Meksyku i kolei losów aż do konkwisty. Druga część to już mozaika tańców z poszczególnych stanów Meksyku. Jesteśmy zadowoleni i w śpiewających humorach wracamy do hotelu.

Ostatni dzień naszego pobytu w Meksyku. Małą grupą wybieramy się na rafę koralową. Pierwsze miejsce nie robi na nas szczególnego wrażenia, za to drugie nie pozwala nam się napatrzeć i wyjść z wody. A kolor morza dookoła... To są wakacje!

Wieczorem spotykamy się przy pożegnalnym drinku. Dziękuję za książkę z przepisami meksykańskimi. Obiecuję, że lada chwila część z nich pojawi się w smaczkach. A srebro też cudne!

Teraz czekamy na spotkanie powycieczkowe.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: