Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam 13-26.02.2010

Lao Cai, Sa Pa

22-02-2010

Od 5.30 czatuję na wschód słońca, jednak nie ma szans niestety. Wokoło mgła - mniejsza niż wczoraj ale jednak. Upewniamy się, że będziemy musiały tu wrócić.
Przedpołudnie spędzamy rozmawiając z przemiłą parą Skandynawów, podziwiamy widoki (staramy się jak możemy:). Mgła opada, ale o słońcu nie ma mowy.
Góry wyrastające z wody, przepływające statki, miejscowe łódki z handlującymi Wietnamczykami naprawdę robią na nas bajkowe wrażenie.

Wracamy do Hanoi, gdzie mamy jedynie czas na przepakowanie naszych bagaży, szybką kawę u Kanadyjczyków (prawdę piszą w przewodnikach i swoich reklamach, że mają najlepszą kawę w całym Hanoi:) i do tego z prawdziwym mlekiem. Polecamy!

Wieczorem nocnym pociągiem ruszamy do Lao Cai, a stamtąd do Sa Pa. Przepiękne miejsce - wśród wysokich, granitowych gór kryją się wioski mniejszości etnicznych, które zamierzamy odwiedzić. Podobno sprawiają wrażenie jakby się czas dla nich zatrzymał. Do tego czeka nas treking - z czego cieszymy się jeszcze bardziej.

Na dworcu udaje nam się zakupić lepsze bilety. Cieszymy się, że jednak instytucja konika nadal tu funkcjonuje. Za drobną dopłatą mamy miejsca miękkie, półleżące zamiast twardych, siedzących do tego na 6 osobowej ławce.
Pełen sukces.

W wagonie od razu wzbudzamy zainteresowanie - jedyne białe, które podróżują w tym wagonie. Ale są plusy - od razu mamy osobistego "ochroniarza", który pomaga zamienić nam miejsca, pokazuje jak negocjować ceny z miejscowymi, rano nas budzi i pokazuje gdzie należy iść. Co śmieszniejsze po angielsku potrafił powiedzieć jedynie "bye".

Atmosfera w pociągu iście sielankowa - dostosowywujemy się do niej i układamy się do snu. O 6 budzi nas rozkręcona na cały regulator miejscowa muzyka - jedynie rozpoznajemy słowa Sa Pa. Orientujemy się, że to pieśń pochwalna na cześć tej pięknej miejscowości. Nawet recytowane są poematy. Patrzymy z Celiną na siebie wymownie i śmiejemy się do łez:) Czujemy się jak w innym świecie - tylko jakim:)

Hasło "Duda" otwiera nam wszystkie drzwi i tym samym wsiadamy do busa do Sa Pa.
Ale opis dnia dzisiejszego to już Celina, która oczekuje w kolejce do internetu.
Pozdrawiamy


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: