Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam 13-26.02.2010

Nha Trang

17-02-2010

Witam, czyżby opowieść o myszach była zbyt drastyczna?

- niestety mail doszedł w kawałakch i stąd brakujący fragment o myszach, ale już uzupełniona wersja Oli z dnia wczorajszego. I rzeczywiście jest o myszach... (Estera)


Dziś od rana relaksujemy się w naszym ślicznym ośrodku , który był nota bene gospodarzem wyborów MISS UNIWERSE w 2008 .
Ogromny teren nad piękną zatoką z niską zabudową w palmowym gaju robi na nas 
duże wrazenie . Biały piasek i lazurowe morze zachęcają do kąpieli.
My jednak postanawiamy skorzystać ze SPA . Umawiamy się na kilka zabiegów upiększających i tak  upływa nam czas do popoludnia. W pełni sił po odnowie biologicznej jedziemy na plażę. Piszę jedziemy, bo nasz "diamentowy ośrodek" jest tak duży, że do dyspozycji gości są meleksy z kierowcą, które co pół godziny przewożą chętnych z jednego krańca na drugi. Łapiemy zachłannie promienie słońca  napawając się pięknymi widokami. Góry niemalże schodzą do  morza. Mimo panującej ciągle kanikuły związanej z obchodami Księżycowego Nowego Roku  plaże wydają się być prawie puste.

Spontanicznie postanawiamy pojechać do miasta . Przy wyjściu z ośrodka spotykamy dziewczynę, która pilotuje nas do Nha Trang. Jedziemy autobusem za który nie musimy 
placić, bo nasza opiekunka " załatwia" to jakoś z bileterką. Nie dość  tego,  obliguje 
bileterkę do wysadzenia nas w odpowiednim miejscu, którym jest  bardzo uznana restauracja specjalizująca się w owocach morza. Siedzimy  na  tarasie z widokiem na zatokę, zajadamy się pysznym gorącym kociołkiem zupy ze wszystkim co jadalne do złowienia w morzu, z dodatkiem warzyw. PYCHA!!! Wracamy do ośrodka i jeszcze załapujemy się na końcówkę Jamajka Party. Żyć nie umierać.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: