Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Kenia i Zanzibar 30.09-14.10.2011

Berlin-Nairobi: upominki dla Kenii

30-09-2011

I nastąpiło uroczyste otwarcie naszej wycieczki. Pierwsza grupa startowała z Poznania, druga ciut później z Warszawy. Spotkać miałyśmy się dopiero na lotnisku w Paryżu. Ponieważ wieziemy ze sobą mnóstwo rzeczy do rozdania wyglądałyśmy dość osobliwie. Wystarczyło, że zapakowałam się do busika ruszającego z Poznania jako pierwsza z wszystkimi wielkimi kartonami a auto już było pełne. A przecież na naszej drodze były jeszcze dwa przystanki i kolejnych 6 Dziewcząt do zabrania. Na szczęście pan kierowca był bardzo wyrozumiały i niemożliwe stało się możliwe. A droga minęła nam bardzo szybko. Zasnęłyśmy zmęczone własnymi wygłupami i śpiewami. Oczywiście Alina nie mogła wysiedzieć w miejscu nucąc stale nowe nutki, szukamy piosenki wyjazdu. Mamy już jedną kandydaturę o tematyce raczej babskiej. Humory znacznie poprawiła nalewka Baśkówka z kwiatów czarnego bzu. Pychotka. Plany były na smakowanie jej o zachodzie słońca na sawannach Masai Mara, ale skoro już nie zmieściła mi się do walizki trzeba było znaleźć jej nowe miejsce toastowania. Lidka zdradziła ogromne umiejętności baristyczne i dzieliła napar Bogów po równo. Zosia oczywiście przygotowana na każdą okoliczność pod ręką miała naparstki do zacnych trunków.

Na lotnisko w Berlinie dotarłyśmy nawet przed czasem co jak się później okaże było bardzo rozsądne. Najpierw musiałyśmy zapakować się na wózki i dotrzeć do okienek odprawy z naszym wielkim bagażem, tu pani z politowaniem popatrzyła na zgraję zmęczonych Dziewczyn wyładowanych po ostatni kilogram przysługujących nam limitów bagażowych. Obyło się bez problemów. To zasłużyłyśmy na świeże rogaliki i poranną kawkę. Lot pierwszy bardzo krótki. Przesiadka w Paryżu i rozbuchane wyobrażenia o prawie dwóch godzinach czasu na zakupy okazały się tylko złudne. Działo się, dział się zgubiła się nam Brygida nazwana przez Alinę Fridą. Szukamy, czekamy a Brygidy nie ma. Nie wiemy jak dotarła do bramki wylotowej dużo szybciej niż my, a my w tym czasie walcząc z kolejnymi kolejkami czekałyśmy najpierw na odprawę paszportową a potem bagażową. Tu dołączyły do nas Asia i Beata, które doleciały z Warszawy.
W komplecie zajęłyśmy miejsca w samolocie do Nairobi. Jest sporo wolnych miejsc więc podsypiamy wygodnie na trzech siedzeniach. Z niecierpliwością czekamy na pierwsze spotkanie z Afryką…


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: