Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Portugalia 4-17.08.2012

Tomar, Aveiro, przyjazd do Porto

09-08-2012

To nie koniec w Fatimie, ruszamy rano po śniadaniu raz jeszcze na plac by zobaczyć oba kościoły także od wewnątrz. Dzisiaj już zdecydowanie większy ruch, sporo grup pielgrzymkowych i turystów, dopłynęły też gdzieś nieopodal statki, bo widać wycieczki objazdowe. Sporo z wieczornej atmosfery po prostu zniknęło. Tym bardziej dobrze, że udało się nam posmakować obu klimatów.

Pakujemy się i dalej w drogę. Fatima rozkopana i to straszliwie. Krążymy kilkukrotnie po mieście zanim uda się nam dotrzeć do trasy wylotowej. Nie po drodze to do Porto dokąd zmierzamy ale Tomar kusi mnie swoją obietnicą wyjątkowego miejsca. To kilkadziesiąt kilometrów więcej. Ale jeździ się tu bardzo dobrze. Kusimy się i warto było po raz kolejny. Kompleks zakonny to pięknie zachowane miejsce zupełnie na uboczu i mimo Unesco i szlaku wyjątkowych miejsc w Portugalii jest tu bardzo cicho i spokojnie. Niewielu turystów zapuszcza się specjalnie w to miejsce. Wnętrza ciemne, przestronne i chłodne. Pięknie zachowany kościół łącznie z malowidłami. Jest na co popatrzeć, kafle oczywiście też. Kończymy wizytę dobrą kawa i czymś słodkim i dalej w drogę, teraz już odbijamy na północ ale kusi nas ocean. Aveiro obiecuje niebywałe atrakcje, dla każdego coś. Na targu rybnym już pustki, bo pora na handel rybami mało atrakcyjna, ale znajdujemy knajpkę, gdzie zamawiamy grillowane sardynki – kolejny lokalny specjał. I gdyby nie to że lokal jest obsługiwany przez Ukraińców to byłoby bardzo lokalnie.
Muzeum niestety zamknięto mi przed nosem, miał pan rację wskazując zegarek, byłam o minutę za późno, jak widać taka maniana działa tu tylko w jedną stronę. Cóż, jest powód by tu wrócić, pocieszyłam się wnętrzami katedry. W tym czasie Basiak miał plac zabaw i wszyscy szczęśliwi.
Niedaleko stąd już plaże i ocean, i znowu mapa mówiła o kilometrach do przejechania, a w 5 minut dotarliśmy do pięknej szerokiej plaży z latarnią nawet. Spory ruch, ale niezbyt gęsto. Ratownicy, dzieciaki, tyko woda lodowata na pewno nie nadająca się na kąpiel. Nawet stopy kostnieją po dłuższym moczeniu. Starczyło nam odwagi by przejść się spacerem w jedną i z powrotem. Ale i tak było pięknie.
Na nocleg wybieramy się do Porto. Tu pokładam wielkie nadzieje, że miasto mi się spodoba. Naczytałam się mnóstwo, teraz przyszedł czas by przekonać się o wyjątkowości tego miejsca osobiście.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: