Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Ameryka Środkowa 14.02-4.03.2013

Antigua w Gwatemali

20-02-2013

Muzeum , którego nie udało się nam zobaczyć wczoraj przesunęło nasz wyjazd z planowanej 4 rano na 8 rano. Ale na pewno byśmy żałowali gdybyśmy go nie zobaczyli. To prawda, że dotrzemy nieco później do Antigua w Gwatemali, ale i to da się pogodzić. Przekraczamy granicę bardzo sprawnie, nawet bez wielkich formalności i wychodzenia z autobusu. Potem już tylko Gwatemala, droga wcale nie jest dużo lepsza niż wczoraj. W naszym autobusie utrzymuje się zapach benzyny. Trzeba go zmienić, na jutro będzie już nowy.

Ponieważ nie chcemy nic stracić z planowanego programu, zanim zakwaterujemy się w hotelu wybieramy się na zwiedzanie plantacji kawy. Poznajemy tajniki uprawy kawy w Gwatemali, ceny zbioru i produkcji, jest mini degustacja i oczywiście zakupy. Na koniec muzeum instrumentów muzycznych i wstęp do zwyczajów Majów.
W hotelu znowu zakonie czekają już na nas, Szybko tylko wpadamy do pokoju i wybieramy się na zwiedzanie miasta. Wszyscy gotowi, mimo zmęczenia i wcześniejszych zapowiedzi o raczej wypoczynku niż spacerze. Okazuje się, że Antigua tuż przed zachodem jest bardzo atrakcyjna, odkrywają się nawet wulkany wokół. Spacerujemy, dziewczyny przegryzają tortille z awokado ku uciesze miejscowych dla których grupka nas, która otacza i fotografuje ichniejszą tradycyjną garkuchnię a potem nawet degustuje jedno danie jest taką sama atrakcją jak oni rodzinnie siedzący na murku i jedzący teraz to samo co my. Powietrze i temperatura jak w górach, jesteśmy wysoko i od razu to czuć. Jeszcze przed chwilą było przyjemnie a teraz zaczyna być rześko. Za chwilę będzie zimno. Ale nie poddajemy się i chcemy zobaczyć wszystko co warto. A że miasteczko jest bardzo urokliwe nie mamy problemów z wyborem miejsc. Kolacja wyjściowa, spotykamy tam przy stole naszą opiekunkę, która pochodzi z Antigua, przynosi nam drobne upominki dokładnie obserwując komu się one podobają a komu mniej. Z panami jest dość łatwo, portfele podobają się wszystkim, my obdarowane szalami jesteśmy mniej lub bardziej zadowolone z ich kolorów. Nie umknęło to naszej opiekunce, której nie daje to spać i następnego dnia pojawi się z propozycją wymiany niektórych szali na inny kolor. Ku naszej uciesze…
Smaczne jedzenie i już całkiem późno wracamy do hotelu. A tu niespodzianka, wieża kościelna i zegar i tak co kwadrans aż do białego rana. Wszyscy byliśmy zgodni co do tego ile razy o której dzwony biły…


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: