Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Iran 10-21.04.2013

ESTERA: Zwiedzanie Isfahan, wizyta w szpitalu

16-04-2013

ESTERA:

Pierwszy dzień w Isfahanie ja zaczynam wyjątkowo wcześnie bo już o 5. Okoliczności mało wycieczkowe, bardziej zdrowotne zmuszają mnie do wizyty w tutejszym szpitalu, który okaże się wcale nie taki straszny jakim malują go nasze media. Najpierw jednak muszę wyjść z hotelu a to nie jest takie łatwe. Sama dziewczyna bez paszportu, ten zdeponowany jest w recepcji, nic prostszego, jak prośba, ładny uśmiech i paszport powinnam mieć u siebie, nic z tych rzeczy w Iranie. Tu pan przepytuje mnie podejrzliwe, a po co, a dlaczego, a gdzie mój pilot i dzwoni do przewodniczki irańskiej, którą ściąga do lobby i dopiero wtedy warunkowo dostaję swój paszport. Jesteśmy już we dwie, jest 5.15, zamawiamy taksówkę i jedziemy na ostry dyżur. Tu przynajmniej o tej porze nie ma tłoku, Azar rejestruje mnie, uiszcza opłatę w wysokości 280 tysięcy (uspakajam to równowartość 28 złotych) i już mogę być przyjęta przez pana doktora. Dobrze, że jednak Azar jest ze mną, bo poległabym językowo. Okazuje się, że to nic strasznego, dostaję receptę, wykupujemy leki w aptece, która na pozór zamknięta otwiera się i pomiędzy wielkimi kratami wysuwa się ręka po ciemku oczywiście, która w zamian za receptę wydaje nam leki.
Po  śniadaniu ruszamy na zwiedzanie. Tu nastąpi relacja Maćka, na którą czekamy.
Spotykamy się w porze lunchu. Restauracja musiała zrobić wielkie wrażenie kulinarne na naszej grupie, bo wszyscy mają ochotę zjeść tu ponownie. Były kulki z warzyw, pomidory grillowane i duch czyli bardziej doough czyli po naszemu jogurt pitny z ziołami.
Dzisiaj dla odmiany kolacja w naszym hotelu. Same pyszności, a wśród nich nadziewane papryki, faszerowane na słodko liście winogron, kebaby z wołowiny i drobiu, sałatki, różnorakie jogurty, a na koniec nawet ryżowy pudding i chałwa.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: