Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Kanada i Alaska 29.05-15.06.2013

Przejazd do Vancouver

03-06-2013

Przestajemy się już w ogóle martwić o pogodę, kolejny dzień z rzędu budzi nas słońce i piękne widoki za oknem. Dzisiaj przejazd do Vancouver, jednak najpierw śniadanie. Tym bardziej doceniamy przynajmniej jeden posiłek dziennie, bo jedzenie w Kanadzie w lokalach czy restauracjach okazało się dla nas wszystkich najdroższe jak dotąd na świecie, ceny netto, wysokie podatki, opłata serwisowa i suma rośnie natychmiastowo. Dzisiaj w restauracji śniadanie z karty, co jak docieram do sali restauracyjnej trochę trwa. Jednak wybieramy, zamawiamy i czekamy. Pan kelner podający mi kawę wylewa wszystko wprost na mnie. Robi się niemałe zamieszanie, na szczęście Kanada nie parzy ani kawy ani herbaty w 100 stopniach. Powódź zostaje wytarta ze stołu, śniadanie doniesione. Katastrofa zażegnana. Ruszamy do Vancouver, ale żeby nie było zbyt prosto wybieramy trasę przez góry, specjalnie by zobaczyć Whistler, znamy je z opowieści, z olimpiady zimowej, przyszedł czas by zobaczyć to miasto na żywo. Najpierw jednak 300 kilometrów po górach, i tak cierpimy tu bardzo mając wielkie i silne auta a musząc jechać bardzo przepisowo. Jednak tym razem trasa jest tak bardzo urokliwa i tak bardzo kręta, że nawet nie narzekamy na prędkość. Przystajemy co jakiś czas na widoczkach, są tu specjalne zatoczki i podziwiamy pejzaże. Z pewnością będziemy mieli dziesiątki zdjęć z ośnieżonymi szczytami, jeziorami i lasami. Składamy spory już komplet takowych zdjęć. W Whistler niemały ruch, najpierw spacer po promenadzie, potem przerwa na kawę i obiad. Krisy i Iza decydują się na przejażdżkę gondolą i kolejką linową, podobno widoki niezapomniane i bardzo ciekawe wagoniki, niektóre z przeszkloną podłogą. My wybieramy trasę widokową z kolejnymi ciekawymi punktami na trasie, po drodze dwa piękne wodospady, poszarpane wybrzeże zatoki, piękne lasy i góry. Tuż po 19 docieramy do parku, gdzie chcemy zobaczyć most wiszący, jednak brama jest już zamknięta, ale pytać warto, pan strażnik wpuszcza nas dalej i pozwala wejść. Maszerujemy ścieżką parkowo-leśną i docieramy do wiszącego mostu, przepiękny, bardzo efektownie rozpięty nad rzeką. I znowu cały dzień wypełniony, jeszcze małe tankowanie i hotel w samym centrum. Piękne duże pokoje z wszelkimi wygodami i widokiem na miasto. Częściowo spotykamy się w basenie i w gorącym jacuzzi, pogaduchy i spontanicznie wpraszamy się znowu do Wacka. Wymieniamy wrażenia z całego dnia i zajadamy się chipsami oraz delektujemy różnymi napitkami. A kiedy odkrywamy mikrofalę i popcorn jasne jest, że mamy jeszcze i to. Rozsądek nakazuje się nam rozejść, jutro rano wielkie plany.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: