Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam gotowanie 11.2013

Ha Long - rejs

27-11-2013

Dzisiejsze zwiedzanie rozpoczęliśmy już przed 6 rano. Prosto z pociągu udaliśmy się na targ kwiatowy, czynny od 1 w nocy do 6 rano. Potem poszliśmy do lokalnej restauracji, gdzie zjedliśmy zupę pho - dużą miskę rosołowego wywaru z makaronem, warzywami i kawałkami kurczaka. Tak właśnie
wygląda śniadanie większości Wietnamczyków.
Po 4 godzinach jazdy dotarliśmy do Ha Long, gdzie zaokrętowaliśmy się na sympatyczny stateczek, którym wypłynęliśmy na wody Zatoki Ha Long. To jeden z cudów natury (status cudu ma oficjalnie potwierdzony przez Unesco).
Na niewielkim (1,6 km2) obszarze znajduje się prawie 2000 wysp. Spora część z nich to igły skalne o pionowych zboczach i fantazyjnych formach. Ponieważ są to formacje wapienne jest w nich mnóstwo jaskiń. My zwiedziliśmy największą z nich - Jaskinię Niespodzianek - trzy ogromne sale o powierzchni 12.000 m2, główny korytarz długości 800 metrów, piękne formy naciekowe.
Do wielu wysepek (także tej z Jaskinią Niespodzianek) nie można podpłynąć statkiem - ciągniemy za sobą łódź, do której przesiadamy się, by dopłynąć do brzegu.
Po jaskini wspięliśmy się po 427 stopniach na punkt widokowy na szczycie Wyspy Titowa (nazwanej tak na cześć radzieckiego kosmonauty, który wraz z Ho Szi Minhem odwiedził ją w roku 1962, wkrótce po swoim locie w kosmos). Mieliśmy trochę szczęścia, bo cały dzień był pochmurny i deszczowy a jak
wdrapaliśmy się na szczyt powietrze zrobiło się bardziej przejrzyste i widok był powalający.
Na tejże wyspie skorzystaliśmy też (a będąc precyzyjnym - ja skorzystałem) z kąpieli w - cieplejszych niż przypuszczałem - wodach zatoki. Statek jest fajny, obsługa miła, jedzenie dobre i ładnie podane. Na
wniosek Wacka zgłosiliśmy, by było nieco bardziej pikantne - zobaczymy, co dostaniemy jutro na śniadanie.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: