Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Wietnam gotowanie 11.2013

Delta Mekongu, rejs

05-12-2013

Rano wyjazd w kierunku Delty Mekongu. W przewodnikach piszą, że krajobraz Delty Mekongu jest mało urozmaicony, bo wokół ciągną się tylko pola ryżowe i sady. My pól ryżowych nie
widzieliśmy zbyt wiele, bo prawie przez cały czas jechaliśmy przez zlewające się ze sobą miasta i wsie.
W Delcie Mekongu, na obszarze takim jak Holandia, żyje 25 z 90 milionów mieszkańców Wietnamu. Jest to nie tylko olbrzymi spichleż ryżowy (dzięki niemu Wietnam jest drugim po Tajlandii światowym eksporterem ryżu), ale także miejscem uprawy niemal wszystkich owoców i warzyw tropikalnych.
Delta pocięta jest 9 głównymi (9 Głow Smoka) i setkami mniejszych odnóg Mekongu, więc do wielu miejsc można dotrzeć tylko wodą. W trakcie kilkugodzinnego rejsu widzieliśmy barki załadowane ryżem, owocami i wszelkimi innymi produktami.
Większość domów otwarta jest na rzekę - każdy ma własną przystań - dla siebie, zaopatrzenia i gości. Łódką dopływa się też do sklepu, warsztatu czy stacji benzynowej. Ponieważ rolnikom żyje się tak ciężko jak wszędzie (narzekania na niskie ceny produktów rolnych, drożejące nawozy i środki ochrony roślin i
bogacących się na znoju rolnika pośrednikach brzmią bardzo znajomo) część z nich próbuje innych sposobów na życie. W trakcie rejsu zwiedzaliśmy wytwórnię tradycyjnych słodyczy z kokosa
(kupiliśmy cukierki przypominające konsystencją nasze krówki), ryżowego wina i wężowej wódki (degustowaliśmy), cegieł i ceramiki czy wreszcie ryżowego makaronu. Wszystkie te fabryczki bazują na prostych ale często bardzo sprytnych urządzeniach i olbrzymiej ilości ludzkiej ręcznej pracy.
Późnym popołudniem dotarliśmy do Cantho - stolicy rejonu Delty. Kolejny targ, pagody, tętniące życiem miasto. Znacznie mniej turystów - miejscowi pokazywali nas swoim dzieciom.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: