Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Uganda 26.05.2014 - 08.06.2014

Poranne safari, pierwsze żyrafy, rejs łodzią pod wodospady

04-06-2014

Wczoraj nie mieliśmy już zapału na zwiedzanie parku, ale dzisiaj wypoczęci połykamy w biegu śniadanie i jedziemy na poranne safari. Park jest zupełnie inny niż poprzednie, tym bardziej, jak wjedziemy na sawannę. Niespotykane ilości antylop: dominują koby ugandyjskie i oribi. Są wszędzie, na wyciągnięcie ręki, do tego bardzo dużo maluchów. Po raz pierwszy w Ugandzie spotykamy też żyrafy, są bardzo dostojne, obskubują listki z drzew, wśród wielu dorosłych uwija się sporo młodych. Po raz pierwszy widzimy odpoczywające żyrafy, które leżą na zielonej trawce.

Guźców już nie liczymy… Oczywiście są i ptaki, bąkojady, zimorodki, marabuty, na wzgórzu wypatrujemy całe stado żurawi królewskich, jest około 12 par. Nasz przewodnik jednak niestrudzenie wodzi wzrokiem za kotami. Lwy wprawdzie już były bo przy wyjeździe z parku Królowej Elżbiety tuż przy drodze leżało spore stado samic i małych, ale widać koty są tu w specjalnej cenie. Kiedy jest nam już naprawdę gorąco i wydaje się, że przeczesaliśmy spory kawał parku Asia w koronie drzewa dostrzega lamparta. Dobrze, że robimy trochę zamieszania bo kot ani myśli na drzewie pozostać zgrabnie ześlizguje się z gałęzi paraduje pokazowo przed nami, zanim na dobre zniknie w krzakach jeszcze obraca się pozując do zdjęć i dopiero potem chowa się na dobre przed gorącym południowym słońcem.
Teraz o wiele bardziej zadowoleni wracamy na lunch do hotelu. Odpoczynku jednak nie będzie, bo umówiliśmy się na rejs łodzią pod wodospady. I od razu okrętujemy się na łodzi i płyniemy. To co widzimy wzdłuż brzegów Nilu to w dużej mierze powtórka, ale uważnie słuchamy naszego przewodnika, który stara się przytoczyć nam jak najwięcej opowieści o hipciach, krokodylach, marabutach, słoniach, bawołach, itd…
Wracamy tuż przed zachodem słońca i nad basenem plotkujemy przy Amaruli. Czas zakończyć nasze safari w Ugandzie.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: