Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Toskania na talerzu 11-18.10.2014

Toskania na talerzu - dzień 10

20-10-2014

Dzisiaj mleko, nie widać nic, a w planach przejazd przez góry do Umbrii. Jednak jak tylko pojawi się skrawek nieba to rokuje dobrze, bo jest rozświetlany pojedynczymi promykami słońca. Szykujemy się na degustację trufli, która została okrzyknięta absolutnym hitem podczas wyprawy z zeszłego tygodnia. Najpierw jednak wraz z zaprzyjaźnioną Emmą i Sewerynem idziemy na plantację by zobaczyć jak poszukuje się trufli. Ganiamy w leszczynowym lasku i szukamy grzybów. Idzie nam coraz sprawniej, choć i tak kawał roboty robi tylko pies, my dla zabawy i bez wprawy podważamy delikatnie wywąchane przez psa grzyby i wyjmujemy je z ziemi. Potem wspólnie przejeżdżamy do Cisterny by pospacerować po miasteczku, które dokładnie tak samo jak przed tygodniem sprawia wrażenie wymarłego. Jednak tłumaczymy sobie to porą, na podniesienie ciśnienia, które podobnie jak my stale wyczekuje słońca kawka i jedziemy do fabryki rodzinnej by poznać smak i zapach trufli. Tu najpierw oglądamy lokalne produkty, zerkamy także do małego sklepiku, a potem rozsiadamy się przy wielkim stole w kuchni z wyczekiwaniem co będzie. Pani właścicielka z wielkim wdziękiem prezentuje nam trufle białe i czarne opowiadając o ich charakterystyce i różnicach. Najpierw próbujemy obu trufli na chlebie z oliwą, potem mamy okazję spróbować ich z risotto i miodem, następnie jest flan i krakersy z pastami grzybowymi. A wreszcie przechodzimy do dań ciepłych: gnocchi, risotto, makaron. Wszystko jak zwykle wyborne, wiedząc, że jedzenia jest dużo oszczędzamy siły ale półmiski z resztkami degustacyjnymi zostawiamy przezornie na blacie by sięgać raz po raz po co najsmaczniejsze kąski. Objedzeni jak bąki wracamy do samochodu. Oczywiście wcześniej zakupujemy wyborne artykuły z truflami. Po drodze zajeżdżamy jeszcze do mleczarni. Niestety dzisiaj akurat nie ma produkcji mleka ale i tak zerkamy do środka by poznać całą linię produkcyjną. Kupujemy sery i jedziemy do willi. Znowu droga przez góry. Wieczorem jesteśmy już bardzo najedzeni i nie mamy miejsca na trzydaniowa kolację, ale dobra sałata i deserek zawsze są na miejscu. Poza tym mamy dzisiaj wśród nas Jubilatkę, którą obdarowujemy prosecco i truskawkami i tak wspólnie przy pogaduchach kończymy dzień.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: