Relacje - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Namibia 3-19.11.2014

Dojazd do Caprivi

13-11-2014

Dziś wyczerpujący dzień, ponieważ mieliśmy do przejechania prawie 700 km  z niewieloma przerwami. Na szczęście trasa wiodła asfaltową drogą, tak więc trzęsąca się dość mocno landrynka dawała sobie całkiem dobrze radę.  Na trasie przerwy na bushtoilet, degustację lokalnych owoców mangui, lunch w bushu z lokalną muzyką w tle. Lunch zakończony tańcami. Nawet Seven i Panda zostali porwani przez nas do tańca. Dojechaliśmy o czasie do zachodniej granicy Caprivi strip. O 16:00 zaczynaliśmy przygodę na dłubankach Mokoro. Z początku perspektywa spływu po Okavango w lekkim deszczu chybotliwymi łódeczkami nie przekonywała grupy. Jednak gdy wszyscy się rozsiedli, ubrani w kamizelki ratunkowe, z całym ekwipunkiem fotograficznym, spływ okazał się bardzo przyjemny i spokojny. Podpłynęliśmy tak blisko do stada hipopotamów, że Seven obawiał się trochę wypatrując nas z brzegu, czy nic się nie stanie. Jednak nie było takiej możliwości. Byliśmy pod opieką mieszkańców Caprivi, którzy dzielnie wiosłowali naszymi Mokoro pokazując nam ciekawsze okazy zwierząt. Był więc i żuraw koralowy, bielik afrykańki, mały krokodyl, widziany podobno tylko przez Martę i Bogdana, ale zaliczony, oraz wiele innych gatunków ptaków, których wypatrywaliśmy na trasie. Później chwila opowiadań o hipopotamach i powrót do brzegu. Stamtąd tylko chwila do naszego hotelu. Dojechaliśmy po zachodzie słońca. Rozdysponowaliśmy klucze. Większość mile zaskoczona. Każdy miał do dyspozycji ogromny apartament, przeszklony z jednej strony z wyjściem na taras i widokiem na otaczający nas bush. Aż szkoda było rozstawać się z tymi pokojami.

O 20:00 spotkaliśmy się na wspólnej kolacji. Dziś w menu duży wybór, zarówno lokalne ryby jak i dziczyzna i dania wegetariańskie. Do tego wyśmienite wina i  wspólne rozmowy do ok. 22:30, kiedy to poczuliśmy delikatne zmęczenie. Nadszedł czas na sen.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: