Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Japonia 12-23.04.2015

Hiroszima i Miyajima

19-04-2015

Po obfitym śniadaniu spotkaliśmy się w lobby o 9:00, by wyruszyć następnie tramwajem  w kierunku Parku Pokoju w Hiroszimie. Dzisiejsza pogoda nie była najlepsza – deszcz i pochmurno, ale najważniejsze, że było ciepło oraz że grupa jak zwykle w świetnym nastroju. Odwiedziny w miejscu, gdzie nastąpił wybuch bomby atomowej  nie należały do łatwych, ani do przyjemnych, jednak każdy powinien uświadomić sobie wielkość tej tragedii, szczególnie, gdy znajduje się akurat w Japonii. Przyjrzeliśmy się kopule budynku, która jako jedna z nielicznych budynków przetrwała w części uderzenie bomby atomowej, przeszliśmy mostem, który był celem do zrzucenia bomby przez Amerykanów, uderzyliśmy w dzwon na znak pokoju na świecie, modląc się jednocześnie o zmarłych, odwiedziliśmy pomnik pamięci 10 letniej dziewczynki, która zmarła na skutek białaczki popromiennej oraz spojrzeliśmy na wieczny ogień, stając jednocześnie przy pomniku pamięci wszystkich zmarłych osób, w nadziei  na to, że płomień kiedyś zgaśnie, sygnalizując koniec stosowania bomb atomowych. Wizyta w muzeum przybliżyła nam m.in. wiedzę dotyczącą samego ładunku, wpływu i skutków promieniowania i siły rażenia bomby. Szczególnie interesująca była  makieta prezentująca szczątki miasta tuż po wybuchu, a poruszające zdjęcia unaoczniały ogrom tragedii.

By wzmocnić się po zwiedzaniu tak smutnego miejsca, udaliśmy się na kawę do kawiarni położonej niedaleko. Następnie przejażdżka tramwajem z powrotem do dworca kolejowego, później pociągiem do portu, z którego promem dopłynęliśmy na wyspę świątyń: Miyajima. Tam największe wrażenie robiła zanurzona w wodzie brana tori, a tuż obok niej drewniana świątynia shintoistyczna pokryta charakterystyczną czerwoną farbą. Mieliśmy okazję trafić na ceremonię chrzczenia dzieci, Marian, Ola i Kasia zdecydowali się również na wyciągnięcie wróżby ze specjalnie przygotowanych na ten cel szufladek. Na małych karteczkach rozpisane były  po japońsku przepowiednie dotyczące życia rodzinnego, miłości, kariery, pieniędzy i zdrowia. Midori przetłumaczyła wszystkim ich przepowiednie. Ci, których przepowiednia nie była szczęśliwa, powiesili karteczki z wróżbą na specjalnie do tego przystosowanych sznurkach, pozbywając się tym samym złych duchów i spełnienia wróżby. Marian natomiast, jako że trafił na bardzo dobrą wróżbę, miał ją zachować dla siebie, by mogła się spełnić. Naszemy spacerowi w kierunku świątyni towarzyszyły bardzo przymilne jelonki, które liczyły na to, że dostaną od nas jakiś przysmak.

Nadszedł czas na lunch. Wybraliśmy restaurację zlokalizowaną niedaleko świątyni: niedroga, wszystko smaczne, a co najważniejsze, mogliśmy spróbować tutejszych specjałów: ostryg oraz japońskich małych węgorzy. Zamówiliśmy więc zupy, ostrygi smażone, gotowane na parze, węgorza z ryżem i jajkiem i do tego delikatne japońskie piwo Asahai.

Została nam ponad godzina by zrobić indywidualne zakupy. Wybieraliśmy pośród dziesiątek sklepów zlokalizowanych na ulicy Omotesando.  O 16:30 spotkaliśmy się w porcie, by zacząć powrotną drogę do Hiroszimy: prom, pociąg, hotel. Gosia i Marysia skusiły się jeszcze na wizytę w japońskim domu handlowym,  reszta na krótki odpoczynek w hotelu. O 19:00 wybraliśmy się wspólnie na kolację. Wygrało ponownie okonomiyaki, ale dziś do tego na przystawkę ostrygi na parze i grillowane, pycha! Nie obyło się bez pewnych utrudnień w komunikacji my i japońska obsługa. Mimo, że zdawali się rozumieć nasz angielski, to Maciej i MAłgosia nie doczekali się całości swojego zamówienia. Już się do tego przyzwyczailiśmy. Zapłaciliśmy za to co zjedliśmy i ruszyliśmy w drogę. Wieczór zakończyliśmy małą integracją w okolicznej knajpie japońskiej, gdzie poznaliśmy również japońską drużynę rugby, która właśnie świętowała swoją wygraną. Oprócz wyjątkowo umięśnionych, ale niskich japończyków w drużynie był również jeden Ausytralijczyk oraz Nowozelandczyk, maorys, z którym wdaliśmy się w dyskusję o kraju jego pochodzenia, jego wyborze japońskiej drużyny i jego planach.Dzień długi i bardzo udany mimo gorszej pogody. Jutro już w kierunku Osaki!


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: