Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Izrael 9-19.06.2015

Stare miasto

11-06-2015

Na dzień dobry muzyka na klarnecie zza okna, a tam najprawdziwszy muzyk z pejsami, stoi na rogu i gra. Czyli wraz z kawą i oliwkami, chlebkiem arabskim, serem i oczywiście pietruszką śniadanie wyborne.

Potem ruszamy do dzielnicy Stella Maris, okazuje się ładnym miejscem choć zdecydowanie przereklamowanym w przewodnikach, za to ogrody w Haifie to miejsce z pewnością warte zobaczenia. Zarówno w dzień jak i w nocy widziane od dołu i od góry warto to zobaczyć.

Akko – tu wielka niespodzianka, piękne stare miasto, docenione także przez UNESCO. Odkrywamy je za każdym rogiem i zaułkiem, wąskie uliczki, meczety, synagoga, cytadela. Warto, na pewno warto. Do tego świeże soki z pomarańczy i granatów i oczywiście humus. Dzisiaj z orzeszkami pinii i oliwą. Pychota.

Cały czas jesteśmy jeszcze nad brzegiem Morza Śródziemnego, to tylko wspomaga odbiór tutejszych krajobrazów.

Na sam koniec naszego spaceru po Akko odkrywamy podziemny tunel templariuszy, który ciemny i niski wypluwa nas wprost na nasze autko.

Przebywając tutaj z każdym dniem uczymy się nowych zasad: parkujemy wszędzie nawet na rondzie,  jak zjawia się policja mrugamy oczami, machamy jasną kitką i nadal parkujemy na rondzie. Piesi mają pierwszeństwo. Poza tym wszyscy są uprzejmi, jeżdżą zdecydowanie ale bardzo uprzejmie. Korki są, już zaliczone, ale i to jakoś płynnie się rozchodzi.

Ponieważ odległości są niewielkie, a plan bardzo napięty ruszamy jeszcze do Nazaretu. Przecież nie sposób ominąć takiego miejsca. I rzeczywiście spory tu ruch, wiele zabytków i to biblijnych, my jednak zaczynamy od Bazyliki Zwiastowania. Wygląda na pewno inaczej niż w naszych i Waszych pewnie też wyobrażeniach. Za to wszystko jest tu świetnie przygotowane do zwiedzania, bardzo dobrze oznaczone i opisane. Poza miejscem kultu wychodzimy jeszcze na bazar i do Białego Meczetu, a w drodze do Tyberiady zatrzymujemy się w Kanie Galilejskiej. Niestety  tuż przed nosem siostra zakonna zamyka nam bramę, za to pocieszamy się wielkim zgromadzeniem mężczyzn, dla których jesteśmy we dwie większą atrakcją niż oni dla nas, czekających na pochówek kogoś biskiego.

Wieczorem Tyberiada i lokalne jedzenie, dołączyłyśmy do grupy dzieciaków żydowskich w restauracji koszernej na pitę i shoarmę z warzywami i humusem.

Wino czerwone z Izraela posmakowane – bardzo smaczne.  


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: