Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Misja Wino w RPA 11-22.02.2019

Jest intensywnie!

13-02-2019

(Bez)względność czasu

To dopiero nasz drugi dzień w Kapsztadzie, a wydarzyło się tyle, że czujemy się jakbyśmy spędzili tu już tydzień. Czas mija nam w takim tempie, że kiedy nagle spoglądam na mój pilocki, wyjazdowy zegarek, okazuje się, że jest już 18.00, a my nawet jeszcze nie dotarliśmy do promenady, gdzie chcemy zjeść kolację!

Poranek pełen nadziei

Po pysznym śniadaniu w naszym hotelu ruszamy w pierwszej kolejności w stronę najbardziej wysuniętego na południowy zachód krańca Afryki, czyli na Przylądek Dobrej Nadziei. Mamy szczęście, bo innych turystów jest wyjątkowo mało. Ruszamy spacerem w kierunku latarni morskiej, która stoi na wysokim klifie. Piękne i groźne fale przypominają, że wody wokół Przylądka skrywają wiele wraków statków, które nie miały szczęścia dotrzeć cało i bezpiecznie do celu.

Pingwiny!

Ruszamy dalej — przed nami mała i kameralna plaża z pingwinami — prawdziwa perełka! Turkusowa, krystaliczna woda jest zimna, ale kilka osób decyduje się na kąpiel. W końcu pływać obok pingwina to dość niecodzienne doświadczenie! Jest cudownie ciepło, siadamy na gorącym piasku i cieszymy się chwilą — napawamy oczy widokiem bezchmurnego nieba, błękitem oceanu i biegających wokół pingwinów.

Pierwsza winnica

Nasz następny przystanek to pierwsza na naszej trasie winnica. Czeka na nas lunch w formie pikniku na trawie — z widokiem na góry i winnicę, na trawie, pod parasolami czekają już rozłożone koce, poduchy i kosze piknikowe wypełnione po brzegi smakołykami. Są sery, oliwki, curry z kurczakiem, sałatka, świeże owoce i czekoladowe brownie. A do tego cudowne, orzeźwiające Sauvignon Blanc.

Uchatki w Kalk Bay

W drodze powrotnej do Kapsztadu odwiedzamy jeszcze port w Kalk Bay, gdzie z kolei spotykamy wylegujące się leniwie na słońcu uchatki.

Po krótkiej przerwie w hotelu na szybki prysznic, jedziemy na kolację. Wszyscy mamy ochotę na owoce morza, wybieramy więc jedną z licznych restauracji na promenadzie Wiktorii i Alfreda.

fot. M.Borys


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: