Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Misja Wino w RPA 11-22.02.2019

Wizyta w winnicy Arabella

17-02-2019

Głosowe sterowanie w pokojach

Każdy z odwiedzanych przez nas hoteli jest wyjątkowy, każdy zupełnie inny od poprzedniego. Tym razem nocowaliśmy w miejscu, które z drogi wygląda zupełnie niepozornie, a tymczasem stary, holenderski budynek skrywa ultranowoczesne wnętrza z pokojami sterowanymi głosem.

Śmiechom przy wydawaniu komend dotyczących zapalenia świateł lub opuszczenia rolet nie ma końca, szczególnie w sytuacji, kiedy zbyt głośno wydane polecenie aktywuje urządzenia w pokoju sąsiada!

Na farmie oliwnej

Po śniadaniu na tarasie z widokiem na dolinę i otaczające góry jedziemy do pobliskiej farmy oliwnej. Czeka tu na nas charyzmatyczny i przezabawny właściciel, który wprowadza nas w tajniki degustacji oliwy, kroi dla nas jeszcze ciepły chleb i opowiada, czym się charakteryzują poszczególne odmiany oliwek.

Robimy tu spore zakupy, bo oliwa jest naprawdę wyjątkowa, a właściciel częstuje nas jeszcze własnej roboty limoncello.

Niedzielny obiad w Arabelli

W dobrych humorach ruszamy dalej — raptem kilka kilometrów do pokonania i jesteśmy u dużego producenta wina — Arabella. To piękna, duża posiadłość otoczona winnicami, z tarasem, na którym czeka na nas już nakryty stół i schłodzone wino musujące. Właściciele Arabelli przyjmują nas jak rodzinę, która przyjechała na niedzielny obiad.

Z kieliszkami w dłoni najpierw zwiedzamy winiarnię — halę pełną tanków, linię butelkującą i magazyn, a właściciele opowiadają nam o procesie produkcji wina.

Kiedy wracamy na taras pachnie już obiadem. Czeka na nas tradycyjny, niedzielny obiad w południowoafrykańskim wydaniu, czyli aromatyczna jagnięcina, ziemniaki z rozmarynem i dyniowe muffiny.

Degustacja

Po obiedzie, do którego pijemy rose i sauvignon blanc, przystępujemy do właściwej degustacji. A tutaj kilka niespodzianek, np. kupaż szczepów shiraz i viognier z intensywnym aromatem pochodzącym od dębowych beczek. Żegnamy się z żalem i zaopatrzeni w kilka kartonów wina z Arabelli wracamy do naszego hotelu, żeby resztę popołudnia i wieczór spędzić na zabawie i śmiechach nad brzegiem basenu.

 

fot. M.Borys


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: