Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Misja Wino Apulia 6-13.04.2019

Białe miasteczko Ostuni

09-04-2019

W drogę

Przed nami dzień kolejny, pełen pysznego jedzenia, ale i niebywałych atrakcji. Zaczynamy go od przejazdu do Ostuni, po drodze mijamy piękne krajobrazy. Niebo zaczyna się coraz bardziej przejaśniać, zgodnie z prognozą pogody im dalej w stronę wody tym chmury rzadsze i coraz więcej słońca.

Po drodze mamy całe łąki pełne polnych kwiatów, są winorośle oraz oliwki, na polach karczochy, których sezon właśnie się tu zaczął, nieopodal sporo kwitnących drzew owocowych, jednym słowem wiosna w pełni. My zmierzamy do białego miasta Ostuni. Już z daleka widać je położone na trzech wzgórzach jak bieli się w słońcu. Z parkingu zmierzamy na główny plac miasta, a potem do ścisłego centrum.

Tu zaczyna się nasz czas wolny. Jest go akurat dość, by wypić pierwszy kieliszek wina, zrobić zakupy pamiątek, rozejrzeć się po okolicy.

Stąd zmierzamy na lunch

To kolejna masseria na trasie. Ta urzeka nas najpierw swoją konstrukcją, do złudzenia przypominającą zamek, z charakterystyczną wieżą warowną budzi respekt i przywodzi na myśl stare dzieje. Potem właścicielka Chiara oprowadza nas po zabytkowych pomieszczeniach i zabiera do ogrodu, tu rosną ekologiczne warzywa i owoce, które są bazą do lunchu, na który zostajemy zaproszeni.

W dużej sali restauracyjnej przy jednym stole najpierw podane nam zostają przystawki, mamy wspaniałe pure z bobu i fasoli, potem zawijasy z bakłażana, wspaniałą sałatkę z kopru włoskiego i przepyszne oliwy, których są producentami. Wraz z idealnie dopasowanym winem oraz pieczywem nie mogliśmy się nachwalić tutejszej kuchni.

Jako danie pierwsze podano nam ręcznie robiony makaron z pomidorkami koktajlowymi, do tego podano grzyby a na wierzch położono kilka listków rukoli. Na sam koniec był deser z ciasta francuskiego, a na to wetknięte kawałeczki jabłek z cukrem pudrem.

Rozleniwieni pyszną kuchnią i winem zamiast do autobusu wyszliśmy sobie na taras z kieliszkami i wcale nie spieszno nam było do odjazdu. A w tutejszym małym sklepiku nabyliśmy różnego rodzaju oliwy, dżemy, a nawet kremy.

To zdecydowanie cudowne miejsce!

Zachwycające groty

Na koniec dnia mieliśmy zaplanowane groty. I choć każdy z nas już bywał w wielu grotach to te zrobiły na nas wielkie wrażenie. Bardzo głębokie, z cudnymi formacjami, wspaniałymi kolorami, trasa mająca 3 kilometry, choć wydawała się nam bardzo długa pod ziemią okazała się absolutnie warta zainteresowania. Na sam koniec dotarliśmy do białej groty, która okazała się największą atrakcją całej groty.

Na kolację wybraliśmy się po krótkiej przerwie w hotelu do pizzerii i choć nikt  nas nie spodziewał się niczego szczególnego to przeżyliśmy prawdziwy zachwyt zarówno samym jedzeniem jak i dobranymi do jedzenia winami. I znowu kolejny smaczny i bardzo towarzyski wieczór za nami.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: