Zobacz relacje z wyjazdów do Afryki, Azji i Ameryki - ESTA Travel
Biuro Podróży ESTA Poznań

Misja Wino Apulia 6-13.04.2019

Ruszamy dalej na południe

10-04-2019

Kierunek Lecce

Pobudka, dzisiaj odmiana, bo ruszamy z bagażami. Po czterech noclegach spędzonych w okolicach Conversano przenosimy się na południe Włoch, w okolice Lecce. Dzisiaj mamy zupełnie inne nastroje, choć raz nasze telefony i prognozy pogody są spójne, wszędzie ma być ciepło i słonecznie. Co za ulga!

Rzeczywiście autostrada, bo nią zmierzamy na południe tonie w słońcu. Przed nami około 180 kilometrów do przejechania, umilamy sobie czas muzyką, czytaniem książek, pogadankami o Włoszech. Za Brindisi robimy sobie przerwę na kawę i chwilę oddechu, by stamtąd już ciągiem jechać nawet za Lecce do naszej dzisiejszej winnicy Duca Guarini. To jedna z dwóch winnic na naszej trasie, której wina kupić można w Polsce w sklepach Marka Kondrata, część nas doskonale już kojarzy etykietki win, a zaraz będziemy mieli okazję, by zobaczyć samą winnicę.

Z wizytą w winnicy Duca Guarini

Wita nas delegacja, która najpierw oprowadza po włościach, pokazuje maszyny i halę produkcyjną — akurat trwa pakowanie do kartonów wina różowego. Następnie schodzimy do piwnicy, gdzie niegdyś tłoczono olej, a teraz leżakuje tu prywatne wino dla rodziny właściciela winnicy. Wreszcie wylegamy znowu na ziemię, gdzie piękne słońce nie pozostawia złudzeń co do tego, gdzie jesteśmy.

Zasiadamy przy dwóch stołach ustawionych w ogrodzie, zaczynamy od przystawek. Okazuje się, że gotują dla nas dwie kucharki związane na co dzień z winnicą, jedna z nich występowała nawet we włoskim Masterchefie. Obie prezentują kuchnię włoską, prostą i domową. I tak na początek mamy pyszne bruschetty, dwie różne focaccie, jedna z nich z pomidorkami koktajlowymi, a druga z cebulą na słodko. Poza pieczywem i pomidorami, na stół wystawione zostają także różne pasty i oliwy, odkrywamy zupełnie nowe smaki: oliwę pomarańczową i cytrynową.

Oczywiście przystawki podawane są z pasującym do nich winem. Zaraz po nich na stół zostaje podany makaron, właściwie to my z miseczkami ustawiamy się karnie przy wielkim stole, na którym stoi parująca misa z makaronem ręcznej roboty a szefowa kuchni osobiście nakłada nam kopiaste porcje makaronu i posypuje go serem. Bajka, naprawdę pyszne danie.

 

Trzecie rozdanie to pasticiotto, czyli ciastko trochę wyglądem przypominające magdalenki, a trochę muffinki z kremowym nadzieniem. Pyszne, tym bardziej że są jeszcze ciepłe w środku. Mamy i mandarynki oraz najlepsze wina, takie co to już potrafią kosztować, ale i smak mają wyborny.

Objedzeni i bardzo zadowoleni robimy jeszcze mini zakupy w lokalnym sklepiku, a potem jedziemy do Lecce.

Docieramy do hotelu

Tu kwaterujemy się w nowoczesnym hotelu oddalonym ok. 2 kilometrów od starówki. Część z nas zdecydowanie wybiera czas wolny aż do kolacji, ale znajduje się także grupa, która jednak maszeruje na szybki rekonesans do miasteczka.

Spotykamy się wszyscy przy kolacji. Także tutaj karmią nas bardzo smacznie.


Spodobała Ci się ta strona? Udostępnij ją!

Pojechali i napisali: